Mieniący się katolikiem prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden w corocznym orędziu o stanie państwa opowiedział się za nieskrępowanym zabijaniem nienarodzonych dzieci, uznając to za prawo konstytucyjne.

Mówił miedzy innymi tak „(…) Zmierzanie w kierunku wolności i sprawiedliwości wymaga również ochrony praw kobiet. Prawo konstytucyjne potwierdzone w sprawie Roe przeciwko Wade – precedens sprzed pół wieku – jest atakowane jak nigdy dotąd. Jeśli chcemy iść do przodu, a nie do tyłu, musimy chronić dostęp do opieki zdrowotnej. Zachowajmy prawo kobiety do wyboru (…)”.

W mniemaniu prezydenta Bidena zmierzanie w kierunku wolności i sprawiedliwości polega na promowaniu dzieciobójstwa. Co predator dzieci nienarodzonych rozumie przez sformułowanie „chcemy iść do przodu”? No chyba że do samego piekła. Nie trzeba być osobą wierzącą, aby skojarzyć logicznie powiązane ze sobą fakty.

Jestem przeciw wojnie, ale nie mogę tego narzucać innym

Biden nie omieszkał w swoim wystąpieniu wspomnieć o wojnie na Ukrainie i negatywnie ocenić agresję Rosji. Przed przejęciem prezydentury dawał do zrozumienia, że jest katolikiem i prywatnie opowiada się za życiem, ale jako polityk nie może tego narzucać innym. Cóż, może Wladimir Putin prywatnie też opowiada się za pokojem i jest przeciwny bombardowaniu osiedli, szkół i szpitali, ale nie chce tego narzucać innym? Tak bardzo obaj panowie nie chcą narzucać pewnych rzeczy innym, że nie narzucają tego nawet samym sobie…

Warto przypomnieć, że wkrótce po objęciu prezydentury Joe Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze znoszące zakaz otrzymywania funduszy federalnych przez organizacje międzynarodowe przeprowadzające i promujące aborcje. W ten sposób cofnął decyzje podjęte w tym zakresie przez swego poprzednika Donalda Trumpa. Obecny przywódcza USA konsekwentnie forsuje proaborcyjne rozwiązania legislacyjne z iście szatańską zapalczywością. Równie gorliwie atakuje wszelkie inicjatywy zmierzające do zapewnienia choćby częściowej ochrony życia dzieci poczętych.

Ostatnio predator dzieci poczętych atakował stan Teksas za jego prawodawstwo mocno ograniczające możliwość zabijania dzieci. Pracowicie promował również tzw. Ustawę o ochronie zdrowia kobiet, która zakładała aborcję na życzenie do samego końca ciąży oraz zabraniała stanom wprowadzania prawodawstwa ograniczającego aborcję i znosiła klauzulę sumienia. Ta barbarzyńska ustawa przepadła w Senacie. Dotychczasowa postawa Bidena daje podstawy, by przypuszczać, iż nie spocznie on w wysiłkach, by iść „do przodu” w kierunku ognia i siarki.

Równie gorliwą zwolenniczką mordowania dzieci jest wiceprezydent USA Kamala Harris, która uważa, że późne aborcje są prawem kobiet i niestrudzenie podąża „do przodu” w obranym przez siebie i jej szefa kierunku.

Jaki jest stan państwa, które ma takich przywódców? Nietrudno zgadnąć. Jaki jest stan świata, który aprobuje takie postawy? Powszechnie wiadomo. A jaki jest nasz stan? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami…

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN