Zboczeńcy nie mają swoich baz w kolumbijskiej dżungli. Największy zapewne handlarz ludźmi, właściciel seksualnych niewolników, był posiadaczem wieżowca na Manhattanie i wielu nieruchomości w USA i nie tylko. Był bankowcem, obracał się wśród miliarderów. Organizował orgie seksualne z udziałem dzieci dla polityków z pierwszych stron gazet i innych celebrytów.
Jak to możliwe, że taki potwór był chętnie widziany wśród tak zwanych elit? Może po prostu niewiele się od nich różnił?