Pewien mężczyzna podszedł pewnym krokiem pod nasz namiot i bez wahania przewrócił statyw z megafonem. Statyw uległ zniszczeniu. Mężczyzna udawał głupiego i kłamał, że stało się to przypadkiem.
Ponadto inny mężczyzna starał się nas wyrzucić sprzed szpitala. Podjął próbę chwycenia mikrofonu i naruszył nietykalność organizatora. Ponadto obrażał działaczy i przeklinał. Udało się jednak uniknąć dalszej eskalacji.
Niestety tym razem policja nie dopełniła obowiązku zabezpieczenia naszego zgromadzenia. Policjanci byli obecni jedynie na samym początku i pod koniec zgromadzenia, ale nie w momencie ataków. Prosimy o pomoc w rozpoznaniu sprawcy.