Przypomnijmy, że rok wcześniej, w roku 2024, odnotowano 885 aborcji. Mamy więc do czynienia ze spadkiem, ale dodajmy, że spadkiem na granicy błędu statystycznego. Liczba dzieci, którym w świetle prawa nie pozwolono się narodzić, wciąż pozostaje dramatycznie wysoka, zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi latami, gdy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego liczba aborcji znacząco spadła.
Najwięcej przypadków odnotowano w województwach mazowieckim, dolnośląskim i śląskim. Co szczególnie niepokojące, drugi rok z rzędu nie ma już w Polsce ani jednego regionu, w którym nie dochodziłoby do odbierania życia dzieciom nienarodzonym.
Za każdą z tych liczb kryje się konkretny człowiek – bezbronny, całkowicie zależny od decyzji dorosłych. Dosłownie każda z tych 851 aborcji to osobna tragedia i dramat dziecka, które nie mogło się obronić, ale także dramat społeczeństwa i polityków, którzy nie potrafią albo nie chcą stanąć po stronie najsłabszych. Bo ostatecznie to właśnie stosunek do najsłabszych pokazuje, kim naprawdę jesteśmy.
Źródło: https://dorzeczy.pl/…