W czwartek w Krakowie zorganizowaliśmy pikietę informującą o zabójczym działaniu pigułek aborcyjnych. Na naszych banerach widniało zdjęcie ciałka dziecka, znalezionego na wysypisku śmieci - ofiary tzw. aborcji domowej - i działaczek aborcyjnych, które jako "aborcyjny dream team" informują Polki, jak można zabić swoje poczęte dziecko bez wychodzenia z domu.

Podczas pikiety podeszła do nas kobieta, której nie podobało się to, co pokazujemy. Okazało się, że sama kiedyś zgodziła się na wykonanie aborcji, bo dowiedziała się, że jej życie jest zagrożone. Bardzo współczujemy wszystkim kobietom w tej sytuacji. Pamiętajmy jednak, że ta okoliczność nie usprawiedliwia zabicia dziecka, a lekarz może ratować życie matki, nawet kiedy istnieje ryzyko śmierci dziecka, ale wtedy to działanie nie jest aborcją – czyli zamierzonym i celowym zabiciem małego pacjenta. Opieka i troska należą się tak matce, jak i dziecku – aborcja nie może być formą terapii.

Po opublikowaniu wyroku TK mamy świadomość, że choć wykonano krok w dobrym kierunku, to przed nami jeszcze wiele pracy. Nielegalne aborcje oznaczają wg ostrożnych szacunków ok. 30 000 ofiar rocznie. Będziemy działać, aż aborcja stanie się czymś nie do pomyślenia.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: