Wiedeńska pomoc społeczna przy realizacji swoich zadań współpracuje z organizacjami pozarządowymi. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie działo się to w aurze lewackiej poprawności politycznej i tolerancji wobec dewiacji, relatywizmu moralnego, a wręcz satanizmu. Nie wypada przecież w tolerancyjnym, otwartym społeczeństwie odmówić zatrudnienia (np. w sektorze pracy z dziećmi) komuś kto ma wytatuowane lub jest obwieszony satanistycznym symbolami i dodatkowo przykręcił sobie do głowy diabelskie rogi i przypomina wysłannika z piekieł?
Jak się okazało, nie wypadało również, aby osobnik taki nie mógł pojechać po dziecko, które miało zostać odebrane z jednej placówki (ze względu na to, że kończyła działalność) do innej. Dwunastoletnia dziewczynka, która w przeszłości padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony dewiantów, panicznie boi się mężczyzn i wymaga szczególnej troski.
Lokalna instytucja pomocy społecznej była odpowiedzialna za zapewnienie dziecku opieki w nowym bezpiecznym miejscu i oczywiście z dala od krzywdzicieli. W dokumentach wyraźnie wskazano, iż po straumatyzowane dziecko powinna przyjechać kobieta i w delikatny, spokojny sposób zabrać je z dotychczasowego miejsca pobytu, tak, by nie dokładać dziewczynce kolejnej traumy.
W marcu 2026 opiekę nad dwunastolatką miała przejąć organizacja „Homebase” prowadząca placówki dla młodzieży „sprawiającej ekstremalne trudności wychowawcze” (systemsprenger). Pomimo wyraźnych zaleceń, aby po dziecko przyjechała kobieta – z powodu deklarowanych „trudności kadrowych” po małoletnią przyjechał mężczyzna i to w dodatku z satanistycznymi tatuażami i czarnymi rogami przykręconymi do głowy – okazał się nim niejaki Gawain Walter szef Stowarzyszenia „Homebase” odpowiedzialny za „zarządzanie pedagogiczne i zarządzanie projektami specjalnymi” i określany również jako „manager ds. różnorodności”. Na stronie internetowej organizacji w zakładce Team widnieje jego fotografia.
Jak widać, wielce zatroskani o „dobrostan” dzieci i młodzieży lewaccy opiekunowie nie widzieli potrzeby poszukania kobiety, która mogłaby w bezpieczny i spokojny sposób odebrać dziecko. Łatwo można się domyśleć, że gdyby dziecko panicznie bało się kobiet (co też się zdarza), również wówczas nie przejęto by się zbytnio tym faktem.
W reakcji na pojawienie się mężczyzny dziewczynka odmówiła dobrowolnego opuszczenia pokoju i jak donoszą media, powiedziała, że „woli umrzeć, niż pójść gdzieś z tym mężczyzną”. Gawain Walter zagroził, że jak mu nie otworzy, to sam wejdzie. W akcie desperacji nastolatka wyskoczyła przez okno z pierwszego piętra, doznała złamań kończyn i w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Wręcz fantastyczne standardy opieki nad małoletnimi w cywilizowanym państwie dobrobytu…
Początkowo władze różnego szczebla i Wiedeński Departament ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży MA 11 (Kinder- und Jugendhilfe) nie widzieli żadnych uchybień, uznając, że w sytuacji m.in. „braków kadrowych” działanie szefa „Homebase” było usprawiedliwione. Dopiero po licznych naciskach medialnych i środowisk opozycyjnych w stosunku do rządzącej lewackiej Koalicji SPÖ-NEOS zarządzono niezależną kontrolę i postepowanie wyjaśniające.
Pomoc społeczna w rękach satanistów
Ktoś by mógł powiedzieć, że to tylko „niewinne symbole”, że pentagram na czole i rogi nie czynią z kogoś złego człowieka, że to tylko zabawa. Sęk w tym, że nawet jeśli człowiek traktuje to jako głupią zabawę, to odwieczny przeciwnik ludzkości poczucia humoru nie ma. Wsadzając rękę do ognia (choćby tylko dla zabawy), nie unikniemy poparzeń, analogicznie jest z noszeniem satanistycznych symboli. Rzecz jasna, aby być satanistą nie trzeba nosić symboli.
Co znamienne – w austriackim rządzie za system pomocy społecznej i opiekę nas dziećmi odpowiada liberalna partia Neos, czyli ludzie, dla których rozprężenie obyczajowe, brak norm moralnych, akceptacja dla dewiacji i satanizmu są czymś naturalnym.
Jakby tego było mało, okazuje się, że zarządzane przez satanistę Stowarzyszenie „Homebase”, zajmujące się trudną młodzieżą, jest sowicie finansowane przez Urząd Miasta Wiednia za pośrednictwem Departamentu ds. Ochrony Młodzieży i Pomocy Rodzinie. W samym marcu 2026 organizacja otrzymała ponad 386 tys. Euro. Bardzo wysokie dotacje dla tej organizacji w zestawieniu z jej działalnością budzą liczne kontrowersje i są przedmiotem kontroli oraz obecnie również śledztwa prokuratorskiego. Szybki awans od mało znanej organizacji do głównego beneficjenta olbrzymich dotacji okazał się możliwy m.in. dzięki nepotyzmowi – okazało się, że ojciec dyrektora zarządu Stowarzyszenia Homebase pracował w Wiedeńskim Departamencie ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.
Jak widać, wiedeński system opieki nad dziećmi i młodzieżą budzi poważne zastrzeżenia. a ludzie za niego odpowiedzialni pod wieloma względami nie są godni zaufania. Za resort młodzieży w tym mieście odpowiada wiceburmistrz Bettina Emmerling z liberalnej partii NEOS. Środowisko to nie widzi nic złego w tym, że organizacją mającą pomagać młodzieży zarządza satanista i że to on pojechał po dziewczynę, która z powodu doznanych krzywd panicznie boi się mężczyzn. Konieczny był zmasowany nacisk medialny, aby stosowne organy zainteresowały się sprawą.
Aby pomóc skrzywdzonemu dziecku, nie wystarczy odseparować je od złoczyńców, którzy je skrzywdzili – trzeba jeszcze zadbać o to, aby nie wpadło w kolejne sidła, niekiedy zastawione w sposób bardzo wyrafinowany. A dzisiejszy świat, struktury zarządzane przez ludzi, którzy już jawnie ujawniają swoje satanistyczne konotacje, poddaje dzieci procesowi satanizacji – oswajając je z symboliką satanistyczną, ukazując im złe wzorce postępowania, wychowując je bez Boga, bez zasad moralnych, z afirmacją dla dewiacji i zaburzeń. To jest ta krzywda, której wielu nie widzi, albo nie uznaje za krzywdę.
W zarządzanym przez lewicowo-liberalne środowiska Wiedniu, dla osób odpowiedzianych za opiekę nad dziećmi i młodzieżą ważniejsze okazało się samopoczucie faceta z pentagramem i rogami (w imię różnorodności, tolerancji itp.), niż bezpieczeństwo ofiary przestępstw seksualnych.
Czego ta biedna dziewczyna w ciągu 12 lat swojego życia zdążyła już doświadczyć? Najpierw stała się ofiarą diabolicznego wyuzdania jej krzywdzicieli, a potem system, który z założenia miał ją chronić, zaoferował jej wizytę satanisty, którego tak bardzo się wystraszyła, że zaryzykowała życie uciekając przed nim przez okno.
Nie jest tajemnicą, że w innych częściach świata dzieci również trafiają w łapy satanistów, choć nie każdy ze sług diabła nosi pentagramy i rogi. W Berlinie na przykład dzieci pozbawione opieki były oddawane pedofilom. Do dziś działa Instytut Kinseya, którego założyciel był zboczeńcem współpracującym z pedofilami, którzy skrzywdzili tysiące dzieci.
Rak, który toczy Europę Zachodnią (i nie tylko), rozrasta się również u nas – wystarczy popatrzeć na to, co wyczyniają ludzie rządzący Polską. Trzeba to zatrzymać!