Każdego roku, mniej więcej od maja do przełomu września i października na ulice polskich miast wychodzą pochody w sześciu kolorach tęczy, by rzekomo upominać się o swoje „prawa”. Jakie to prawa? Oczywiście aborcja – zabijanie dzieci w łonach matek, akceptacja wszelkich form związków jako „rodziny”, zawierania tzw. „małżeństw” jednopłciowych czy adopcji przez takie związki dzieci. W pakiecie jest jeszcze tranzycja – tzn. żądanie, by można się było legalnie okaleczyć lub wykastrować w imię „zmiany płci” oraz dostęp osób transpłciowych do dzieci i młodzieży m.in. w szkołach i miejskich bibliotekach.
Organizatorzy tych marszów chcą, by społeczeństwo było wobec nich „tolerancyjne” i przestało ich „prześladować”. Jednak z 25-letniej już historii parad równości w Polsce można wnioskować, że jest dokładnie odwrotnie.
Społeczeństwo jest tresowane, by nie tylko tolerować, ale i akceptować wszelkie formy zboczeń i dewiacji, bo przecież sprzeciw byłby „prześladowaniem”, przy czym to właśnie osoby, które protestują przeciwko demontażowi porządku opartego na zdrowym rozsądku i prawie naturalnym są prześladowane, atakowane przez aktywistów LGBT, którzy w większości mają zapewniony parasol ochronny wobec swoich działań. To ludzie, którzy walczą z aborcją, ciągani są po sądach, a gorszyciele dzieci, którzy opowiadają, jak to z mężczyzny przerobili się na kobietę, są zapraszani do szkół i przyjmowani z otwartymi ramionach, także przez niektórych wysokich przedstawicieli hierarchii kościelnej.
O co w tym wszystkim chodzi? Zobaczmy, co dzieje się na Zachodzie – powszechna aborcja, rozkład rodziny i naturalnych więzi, produkcja dzieci poprzez in-vitro i surogację, zniszczenie pojęcia małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, zastąpienie go związkami sodomskimi, dopuszczającymi się czynów wołających o pomstę do nieba, wreszcie przerażające zagubienie młodych ludzi, którzy nie wiedzą, czy są kobietą czy mężczyzną, a także eutanazja dla chorych i słabszych ludzi. To wszystko prowadzi do totalnego zniewolenia i zniszczenia człowieka, który został przecież stworzony na obraz i podobieństwo Boże, a teraz w znacznej mierze popadł w diabelską niewolę. Takim człowiekiem bardzo łatwo jest rządzić, niewolnik własnych żądz nie będzie się buntował przeciwko niesprawiedliwej władzy.
To wszystko dzieje się już także w Polsce. Wprawdzie nie osiągnęliśmy jeszcze tak głębokiego stopnia demoralizacji jak Zachód, ale jesteśmy na najlepszej drodze. Polacy zdają się nie wyciągać wniosków z tragicznej sytuacji krajów, takich jak Francja czy USA.
Właśnie dlatego musimy działać! W sobotę 25 lipca byliśmy w Kielcach, by protestować przeciwko promowaniu rozwiązłości i zabijania najsłabszych, niszczenia małżeństwa i rodziny. Naprzeciwko nas była grupa ok. 200 kolorowo ubranych osób, w tym rodzice z małymi dziećmi… Pewna kobieta szła za rękę z kilkuletnią córką ubraną na różowo, z transparentem „Każdy może być księżniczką”. Jakież zakłamanie, jakże strasznie zmanipulowani są tacy rodzice! Prowadzą własne dzieci na pastwę bestii. Naszą odpowiedzią były banery przedstawiające dzieci zabite poprzez aborcję, pokazywaliśmy skutki tranzycji oraz przypadek homoseksualisty, zaangażowanego w ruchy LGBT, który okazał się pedofilem. Fundamentem naszej akcji był różaniec święty, bo sami nie damy rady powstrzymać tak ogromnego zalewu zła – ale Matka Boża może to uczynić. To za jej wstawiennictwem modliliśmy się o powstrzymanie aborcji oraz o czystość młodzieży.
Bo tylko silne, zdrowe duchowo i moralnie, wychowane w czystości pokolenia, oddane służbie Bogu i Ojczyźnie, są w stanie zbudować naród, który będzie narodem prawdziwie chrześcijańskim, odpornym na kłamstwa i propagandę zła. Tego dnia stoczyliśmy kolejną walkę w obronie prawdy – walkę, którą toczymy nie z ludźmi, a o ludzi. Młodzi uczestnicy „parady równości” słyszeli nasze zapewnienia o modlitwie za nich oraz życzenia, by zostali zbawieni, by nawrócili się do Boga. Oby ta modlitwa była ziarnem, które wyda owoce.
Dołącz do nas i stań się częścią walki o dzieci i młodzież! Działamy, bo w czasach zamętu ludzie potrzebują prawdy.