Przypomnijmy, jak działa chlorek potasu. Jest to substancja wykorzystywana między innymi do przeprowadzania kary śmierci w USA oraz do kończenia życia zwierząt. Zwierzę przez wstrzyknięciem substancji jest usypiane. Człowiek bez znieczulenia przechodzi przez mękę.
Podanie chlorku potasu prowadzi do zatrzymania pracy serca w fazie rozkurczu. W konsekwencji dochodzi do ustania krążenia, a następnie do śmierci dziecka. Substancja ta natychmiastowo pobudza układ nerwowy, wywołując bardzo intensywne doznania bólowe. W krótkim czasie pojawiają się także trudności z oddychaniem, ponieważ zaburzenia pracy serca uniemożliwiają prawidłowe dostarczanie tlenu do organizmu. Człowiek zaczyna się dusić, występują również drgawki. Dodatkowo drażniące właściwości chlorku potasu powodują piekący ból i wrażenie „rozrywania serca od środka”. Ostatecznie zatrzymanie krążenia prowadzi do niedotlenienia mózgu i śmierci.
Powiedzielibyśmy, że to bardzo miło ze strony lekarzy mających przecież ratować życie, że zreflektowali się i przestali stosować chlorek potasu. Gdyby nie fakt, że w szpitalu aborcji dokonuje się nadal. Zmieniła się jedynie metoda.
A choćby wymyślono w końcu formę aborcji bezbolesną całkowicie dla dziecka (aktualnie takiej nie znamy), wciąż jest to pozbawienie tego dziecka życia. I to jest najbardziej przerażające – że w majestacie prawa, w szpitalu, gdzie powinno się ratować życie, zabija się człowieka.
Źródło: https://radiotvrepublika.pl/…