Co jakiś czas można usłyszeć albo przeczytać historię osoby, która miała być zamordowana przed narodzeniem, ale została ocalona, nierzadko dosłownie w ostatniej chwili. Są to zarówno ludzie z pierwszych stron gazet, jak i ci zwykli, znani jedynie swojej rodzinie, sąsiadom, znajomym. Wśród tych, którzy mieli się nie narodzić są ludzie biedni, bogaci, przeciętni, wybitnie utalentowani, zdrowi, bądź z poważnymi schorzeniami czy ograniczeniami. Są zarówno osoby bliskie świętości, jak również złoczyńcy. Innymi słowy cały przekrój społeczeństw.

Wiele osób swoją obojętność na los dzieci nienarodzonych tłumaczy tym, że ich to nie dotyczy, bo albo nie są już w wieku reprodukcyjnym, albo w ogóle dzieci mieć nie mogą. Często nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że być może znają osobę, która omal nie została zamordowana przez tak zwaną aborcję. To może być ktoś z sąsiedztwa, znajomy, współpracownik, czy nawet członek rodziny… Każdy zna również (często niewiadomie) kogoś, kto aborcji dokonał, bądź planował to uczynić.

Dzieciobójstwo prenatalne w mniej lub bardziej bezpośredni sposób dotyka każdego i nie tylko dlatego, że zbrodnia ta niszczy dzieci, w wielu aspektach ich rodziców i całe rodziny i narody, ale również dlatego, że jest tak bardzo rozpowszechniona – jako najczęstsza przyczyna śmierci we współczesnym świecie.

Mniej lub bardziej bezpośrednia styczność z tymi, którzy mieli zostać zabici jest czymś w zasadzie powszechnym. Nawet oglądając serwis informacyjny w telewizji można łatwo natknąć się na kogoś, kto omal nie przepłacił życiem prawnej i zwyczajowej dopuszczalności zabijania dzieci poczętych.

Znana powszechnie premier Włoch Giorgia Meloni ujawniła, że sama omal nie została ofiarą aborcji, po tym jak jej ojciec porzucił jej 23-letnią mamę z dzieckiem pod sercem i starszą siostrę. Mama Giorgi p. Anna Paratore wybrała się już nawet do rzeźni aborcyjnej, aby zrobić konieczne przed „zabiegiem” badania. Zawahała się jednak i wątpliwości co do słuszności tej tragicznej decyzji narastały w niej. Czuła coraz większy niepokój związany z tym, co chciała zrobić. Bogu dziękować – w ostatniej chwili zmieniła zdanie i nie skazała swojego dziecka na śmierć.

Z obecnego w mediach opisu tej sytuacji jasno wynika, że kobieta poczuła ulgę po zmianie decyzji i poczuła, nawet że „powietrze jest słodkie i czyste”. Niewątpliwie jest to właśnie to bardzo uwalniające uczucie, gdy człowiek po stoczonej walce porzuca zło i wybiera dobro. Wówczas nawet najzwyklejsze rzeczy potrafią go ucieszyć. Dziecko wygrało życie, a matka zyskała pokój w sercu.

Po tej dramatycznej batalii, w której na szali wisiało życie niewinnego dziecka i życie jej duszy – p. Anna w bardzo prozaiczny, a wręcz trywialny sposób chciała przypieczętować swoją decyzję o zatrzymaniu dziecka. Każdy sposób jest dobry, również ten najbardziej zwyczajny, czy wręcz banalny, aby uprawomocnić w swojej głowie i sercu decyzję o zaniechaniu aborcji. W przypadku mamy obecnej premier Włoch po zaraz po zaniechaniu zabicia córki nie tylko powietrze było słodkie – słodki był również rogalik i cappuccino, które kupiła sobie w barze naprzeciwko tzw. kliniki. Złamała w ten sposób zalecenia związane z przygotowaniem do badań i „zabiegu” i zamiast głodna i zdenerwowana wejść do gabinetu i szykować się w stresie do egzekucji na własnym dziecku, wybrała życie własnej córki i chwilę później ze spokojem w sercu sprawiła sobie bardzo prostą przyjemność, taką jaką właśnie dzieci lubią.

Dzieciństwo i dorastanie Giorgi Meloni nie były usłane różami (obojętność i brak zainteresowania ze strony ojca, ciągłe szukanie akceptacji), ale i tak oczywiste jest, że jej życie jest warte przeżycia. Daj Boże, aby znalazła teraz dość odwagi i determinacji, aby bezkompromisowo stać na straży prawa do życia dla każdego dziecka – bez względu na wiek, stan zdrowia, okoliczności poczęcia czy inne uwarunkowania. Jako osoba, która wie, że uniknęła śmierci winna mieć do tego szczególną motywację.

Ci, którzy ocaleli i o tym wiedzą, mogą świadczyć i pokazywać innym, że tragedia aborcji dotyczy całego narodu i dotyka każdego, również tych, którzy mniemają, że jest inaczej.

Ocaleńcy naprawdę są wśród nas i jest ich wielu…

Źródło: https://m.niedziela.pl/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

To nasza droga, by powstrzymać dzieciobójstwo! – pikieta w Bielsku Białej

Francja w szoku. Pedofilski skandal w żłobkach i szkołach Paryża – dziesiątki aresztowań 

Szaleństwo, które pożera cały świat – od aborcji po zaprzeczenie rzeczywistości biologicznej

Po co mamy dzieci?

Podwójne morderstwo za odmowę aborcji

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: