Dwoje ocalonych. Historia, która przypomina, czym naprawdę jest medycyna

Na początku kwietnia media obiegła niezwykła historia, która zadziała się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. 36-letnia kobieta w zaawansowanej ciąży trafiła tam z powodu zatorowości płucnej - rzadkiej, ale groźnej komplikacji.

W krótkim czasie u pani Justyny doszło do zatrzymania krążenia i rozpoczęła się dramatyczna walka o życie. Lekarze szybko podjęli decyzję o natychmiastowym cesarskim cięciu, równocześnie prowadząc reanimację matki. Jeden zespół ratował kobietę, inny jej dziecko.

Noworodek zaraz po urodzeniu również został poddany natychmiastowej reanimacji. Ostatecznie w stanie ciężkim trafił na oddział intensywnej terapii. Jego matka także przez wiele dni pozostawała w tym stanie i wymagała zaawansowanych metod leczenia.

Ratować matkę czy dziecko? Oboje!

W tej historii szczególnie porusza jedno: nikt nie postawił pytania, czy ratować matkę, czy zostawić ją w spokoju i ratować dziecko. Od pierwszej sekundy było jasne, że jeśli tylko jest cień szansy, że noworodek przeżyje, trzeba walczyć o oboje.

W akcję zaangażowanych było około 70 specjalistów. To pokazuje, że współczesna medycyna, gdy pozostaje wierna swojej misji, potrafi bezkompromisowo stanąć po stronie życia. Czy to nie straszne, że wykorzystuje się ją dziś, by dzieci takie, jak noworodek z Białegostoku, wręcz zabijać?

Ta historia jest także przypomnieniem, że każdy człowiek, nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach, ma wartość i zasługuje na to, by żyć. W czasach, gdy coraz częściej słyszymy o „trudnych decyzjach”, „wolnym wyborze”, który jest tak naprawdę prawem do zabijania, ta historia pokazuje coś zupełnie innego: że prawdziwa odpowiedź medycyny brzmi „jesteśmy po to, by ratować„.

Na końcu tej historii mamy dwoje ludzi, którzy przeżyli dzięki determinacji lekarzy: matkę, która, jak sama powiedziała, dostała „drugie życie” i dziecko, które bez względu na to, co dalej będzie, dostało swoją szansę.

Dlatego właśnie każdy lekarz powinien pamiętać, że jeśli opiekuje się kobietą w ciąży, ma przed sobą dwóch pacjentów. Czy zawsze się uda uratować wszystkich? Nie, medycyna nie jest przecież wszechmocna. Sami nie znamy dziś stanu noworodka. Ale zawsze trzeba podjąć próbę: bez względu na to, czy dziecko jest niepełnosprawne, czy też jego matka zmaga się z „zaburzeniami adaptacyjnymi”… albo właśnie trzeba ratować jej życie.

Źródło: https://www.rynekzdrowia.pl/…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Babcia w kajdankach za napis „Przymus jest przestępstwem”, czyli jak wygląda wolność słowa we współczesnej Europie

Karin Struck – kobieta, która odważyła się powiedzieć prawdę

Zamiast pomocy – śmierć na receptę. Tragiczna historia Wendy Duffy

Homozagłada w akcji – bestialstwo, które lewica nazywa „rodziną”

Dlaczego wasza wrażliwość jest wybiórcza?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: