Wydająca orzeczenie asesor sądowa Aneta Racka uznała, iż prezentowanie zdjęć ofiar aborcji jest czynem niezgodnym z polskim prawem i wymierzyła obwinionym karę po 800 zł grzywny.
Wniosek o ukaranie do sądu skierowała toruńska Straż Miejska, która podlega prezydentowi Torunia z ramienia Koalicji Obywatelskiej, Pawłowi Gulewskiemu. Ten sam polityk podczas swojej kampanii wyborczej deklarował wyeliminowanie z przestrzeni publicznej zgromadzeń antyaborcyjnych, podczas których prezentowane są zdjęcia dzieci zabitych przed narodzeniem.
Podjął już taką próbę w lutym 2025 roku, kiedy to oddelegowany przez niego urzędnik rozwiązał legalne, pokojowe zgromadzenie publiczne. Ostatecznie bezprawna decyzja włodarza Torunia została uchylona na mocy orzeczenia gdańskiego sądu apelacyjnego, który nie dopatrzył się łamania prawa podczas zgromadzenia, którego uczestnicy pokazywali, jak wyglądają skutki tzw. aborcji.
Prezydent Gulewski nie działa sam – wtórują mu radni z ramienia tego samego ugrupowania politycznego, które ma na swoich sztandarach dążenie do zalegalizowania nieskrępowanego zabijania dzieci poczętych. To właśnie troje z nich – Dominika Walichniewicz, Aneta Wierzbowska i Marek Krupecki – złożyli zawiadomienie do Straży Miejskiej z żądaniem ukarania uczestników zgromadzenia z 15 czerwca za rzekome wykroczenie przeciwko obyczajności publicznej.
Asesor sądowa Aneta Racka tak ustnie uzasadniła ukaranie obwinionych „Przedstawianie takich treści w przestrzeni publicznej jest nieakceptowalne. Dowodzi tego choćby znacząca liczba toczących się w takich sprawach postępowań, niezależnie od ich wyniku. Ponadto nieobyczajność takiego zachowania wynika z naruszenia godności przynależnej przedstawionym na banerach czy fotografiach płodom. Tym bardziej że w niniejszej sprawie mieliśmy do czynienia z fotografią medyczną”.
Dla sądu nie miało znaczenia to, że w znacznej większości przypadków sądy nie znajdują podstaw do karania osób prezentujących zdjęcia ofiar aborcji, nawet 5 wyroków uniewinniających wydanych przez Sąd Najwyższy. Ponadto wielce wątpliwe, by rzekoma troska o „godność przynależną płodom” szła w parze z troską o prawo do życia dzieci poczętych. Lektura pisemnego uzasadnienia zapewne dostarczy kolejnych wrażeń.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca obwinionych wniesie apelację, w której wykaże mankamenty tego niesprawiedliwego i niespójnego z zasadami podstawowej logiki orzeczenia.
Środowiska tak zaciekle oponujące przeciwko prezentowaniu w przestrzeni publicznej skutków aborcji oczywiście nie mają nic przeciwko samej aborcji. Skoro dziecko po owym „zabiegu” tak źle wygląda, że na jego widok potrząsają głowami, to czy ów „zabieg” może być czymś akceptowalnym? W ich mniemaniu jak najbardziej tak. I już samo to świadczy o ich rozminięciu się ze zdrowym rozsądkiem.
Źródło: https://nowosci.com.pl/…