Władze Gdańska chcą uniemożliwić nam ratowanie życia dzieci poprzez tworzenie „strefy buforowej” wokół szpitala na Zaspie, wewnątrz której zakazana będzie jakakolwiek działalność naszej Fundacji.

W ubiegłym tygodniu dostaliśmy pismo z urzędu miasta Gdańsk informujące nas o tym, że prywatna spółka zarządzająca szpitalem na Zaspie w porozumieniu z władzami miasta uznała, że może zawiesić wolność zgromadzeń wynikającą z Konstytucji RP na publicznym terenie pod szpitalem. Chodzi o to, aby mieszkańcy nie dowiedzieli się, że za murami tego budynku dokonuje się aborcji zastrzykami z chlorku potasu.
Pomimo gróźb i pism z urzędu miasta oraz bardzo trudnych warunków pogodowych, nasi wolontariusze pojawili się pod szpitalem. Zorganizowaliśmy pokojową akcję informacyjną i modlitewną. Aborcyjny establishment wciąż był jednak zdeterminowany, aby nas uciszyć.
Na naszych wolontariuszy czekali urzędnicy, chcący rozwiązać nasze legalne zgromadzenie w miejscu publicznym w oparciu o „prywatny regulamin”. Pojawiły się również cztery radiowozy policji. Na Marka, koordynatora naszej akcji, zaczęto wywierać presję wmawiając mu, że rzekomo nie wolno stać na ogólnodostępnym chodniku…
Przysłana przez gdański Ratusz urzędniczka zaczęła straszyć Marka, że jeżeli tylko rozpocznie akcję i wolontariusze rozwiną banery przedstawiające prawdę o aborcji, to „będą konsekwencje”. Obecność kilku radiowozów policji powiększała tę presję. Próbowano wykorzystać autorytet władzy, mundury i liczebną przewagę, aby zmusić Marka do zwinięcia banerów i odwołania akcji.
Marek nie ugiął się jednak. Poinformował, że „regulamin” prywatnej firmy nie stoi ponad ustawą o zgromadzeniach i Konstytucją oraz że teren jest publicznie dostępny, w związku z czym wolontariusze mają pełne prawo tu być, modlić się i głosić prawdę o aborcji. Gdy nasi wolontariusze zaczęli modlitwę, grupa aktywistów lewicy usiłowała jeszcze zakłócić słowa różańca, ale nasi działacze i tym razem nie dali się sprowokować.
Akcja pod szpitalem na Zaspie odbyła się zgodnie z planem dzięki dwóm kluczowym czynnikom: determinacji Marka i grupy naszych wolontariuszy oraz wsparcia merytorycznego i prawnego, które nasza Fundacja może mieć dzięki zaangażowaniu darczyńców.
Otrzymywane wsparcie pozwala nam otaczać naszych wolontariuszy stałą opieką prawną. Zanim w ogóle doszło do akcji pod szpitalem, działające w ramach naszej Fundacji centrum prawne przeanalizowało samowolny „regulamin” placówki oraz argumentację urzędu miasta. Dzięki temu nasi działacze byli wyposażeni nie tylko w banery, megafony i różańce, ale również konkretną wiedzę jak postępować w takiej sytuacji.
Co więcej, nasi koordynatorzy regularnie szkolą się z tego, jakie są granice uprawnień urzędników, jak rozmawiać z policją oraz jak reagować na zaczepki lewicowych aktywistów. Wiedzą, co odpowiadać, by nie dać się zmanipulować i sprowokować oraz bronić swoich praw.
Zaangażowanie naszych darczyńców daje wolontariuszom i koordynatorom niezbędny „pancerz prawny”. Jest on konieczny, gdyż aby nasze działania były skuteczne, muszą być długofalowe i nieustępliwe. Proszę spojrzeć na przykład Oleśnicy.
Przez ponad 9 lat nasi wolontariusze organizowali regularne akcje pod tamtejszym szpitalem, który stał się największym ośrodkiem aborcyjnym w Polsce. Nieustanne pikiety, modlitwy różańcowe, akcje informacyjne, furgonetki i wystawy spowodowały, że Gizela Jagielska, która publicznie chwaliła się w mediach wykonywaniem aborcji i wstrzykiwaniem trucizny w serca dzieci, już tam nie pracuje. Przez te 9 lat nasi wolontariusze byli regularnie przesłuchiwani i wzywani na rozprawy sądowe, a oleśniccy urzędnicy wielokrotnie usiłowali rozwiązywać nasze zgromadzenia.
Teraz chcemy wywrzeć podobną presję na szpital na gdańskiej Zaspie oraz na inne placówki w Polsce, gdzie dokonuje się aborcji.
Przygotowanie kolejnych analiz, organizacja kolejnych akcji, druk nowych materiałów informacyjnych, szkolenie wolontariuszy – to duże wydatki. Sama obsługa prawna naszych działań, w obliczu nasilających się represji ze strony rządu, pro-aborcyjnych samorządów i lewicowych aktywistów, to obecnie koszt ponad 10 000 zł miesięcznie.
Dlatego proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Państwa w obecnej sytuacji możliwa, i wsparcie w ten sposób naszych wolontariuszy gotowych do organizacji kolejnych akcji ratujących życie dzieci i kształtujących świadomość Polaków.
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku
