Szukaj
Close this search box.

List do przyjaciół: Zostałem skazany na 20 000 zł kary

Zapadł na mnie kolejny wyrok. Sąd Okręgowy we Wrocławiu trzykrotnie (!) podwyższył mi wymierzoną wcześniej przez sąd rejonowy karę z 5 000 zł do 15 000 zł, które jako zadośćuczynienie muszę przekazać ginekologowi popierającemu „prawo” do aborcji, Mariuszowi Zimmerowi. Łącznie z wymierzoną mi przez sąd grzywną jestem zobowiązany do zapłaty w sumie 20 000 zł kary. Wyrok jest prawomocny i nie mogę się już od niego odwołać.

Zdaniem sądów dwóch instancji, dopuściłem się przestępstwa polegającego na tym, iż za pomocą bilbordu zadałem Zimmerowi publiczne pytanie dotyczące moralnej oceny aborcji eugenicznych. Nasza Fundacja od lat stawia aborcjonistom publiczne pytania, których celem jest poruszenie ich sumień i wezwanie do nawrócenia. Sądy uznały jednak, że stawianie pytań o istotę procederu aborcji to przestępstwo.

Sprawa dotyczy kampanii billboardowej, jaką nasza Fundacja zorganizowała we Wrocławiu w reakcji na medialne wypowiedzi Mariusza Zimmera, który w tamtym czasie pełnił funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, a wcześniej kierował kliniką ginekologii wrocławskiego szpitala. Zimmer sugerował w swoich wypowiedziach dla mediów, że zakaz aborcji oznacza odebranie lekarzom możliwości „niesienia pomocy” matkom. W związku z tym, dowiedzieliśmy się, ile aborcji wykonano w klinice Zimmera i zorganizowaliśmy akcję billboardową wywieszając transparenty ukazujące ofiarę aborcji, zdjęcie szpitala i pytanie:

„Czy okrutne zabójstwo dziecka to pomoc matce doktorze Zimmer?”

Oprócz tego na plakacie znajdowała się informacja:

„W klinice kierowanej przez prof. Zimmera w latach 2014-2018 abortowano 118 dzieci. Podczas aborcji dzieci najczęściej umierają na skutek uduszenia.”

Liczba aborcji w klinice Zimmera została potwierdzona przez tę placówkę. Faktem jest również to, że dzieci w trakcie szpitalnych aborcji umierają na skutek uduszenia. Aborcję w polskich szpitalach najczęściej przeprowadza się poprzez sztuczne i przedwczesne wywołanie porodu. 

Cztery miesiące temu Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazał mnie za wywieszenie tych billboardów. Sąd stwierdził, że Mariusz Zimmer to „wybitny lekarz ginekolog, nauczyciel akademicki z tytułem profesora”, w związku z czym tak „wybitnej” osobistości nie wolno publicznie zadawać niewygodnych dla niej pytań, bo to podważa jej autorytet. Usłyszałem wyrok: 5 000 zł zadośćuczynienia dla Zimmera oraz 5 000 zł grzywny i kosztów sądowych. W sumie 10 000 zł.

Odwołałem się od tego wyroku. Jak podkreślał mój obrońca w apelacji, nasz billboard w ogóle nie zawierał zarzutu co do postępowania lub właściwości osoby Mariusza Zimmera. To nie jego osoba, ale kontrowersja w sprawie moralnej oceny aborcji – czy jest ona dobra, czy zła i czy można ją traktować jako pomoc kobietom, była przedmiotem naszej kampanii społecznej.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu nie podzielił naszej argumentacji. Nie tylko utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego, ale również trzykrotnie zwiększył kwotę, jaką w ramach zadośćuczynienia mam zapłacić Zimmerowi – z 5 000 zł do 15 000 zł. Sąd Okręgowy podtrzymał mi także wyrok 5 000 zł grzywny i kosztów sądowych.

Muszę więc zapłacić 20 000 zł za publiczne stawianie pytań o to, czym jest aborcja. 

Na naszym billboardzie pokazaliśmy zdjęcie ofiary aborcji i zapytaliśmy – czy to pomoc matkom? Mariusz Zimmer w wypowiedziach medialnych twierdzi, że tak. W czym jest zatem problem?

Prawda o aborcji porusza sumienia. Zmusza do myślenia, do zastanowienia się, do refleksji, w tym również nad własnym życiem i postępowaniem. Przemyślenia powstałe w wyniku kontaktu z prawdą o aborcji mogą uratować czyjeś życie. Jakiś czas temu do naszych wolontariuszy, którzy trzymali na ulicy plakat pokazujący konsekwencje aborcji, podszedł starszy mężczyzna i powiedział: „dzięki takim zdjęciom mam dziś piątkę dzieci”. Widział je już kilkadziesiąt lat temu i wywarło to na nim trwałe wrażenie.

Jednak kontakt z prawdą o aborcji może być również trudny i bolesny, tym bardziej, gdy ktoś sam zamordował własne dziecko, jako lekarz brał udział w procederze aborcji lub jako ojciec namówił matkę własnego dziecka do morderstwa. Stanięcie w prawdzie jest początkiem długiego procesu uzdrowienia i wybaczenia. Nie każdy jest jednak na to gotowy.

Stąd kolejne napady na naszych wolontariuszy na ulicach. To często oznaka głębokich wyrzutów sumienia powstałych na widok prawdy o aborcji. Mogłyby one posłużyć do przemiany człowieka na lepsze, ale pod wpływem medialnej propagandy przemieniają się w gniew, agresję i nienawiść, dla których to emocji ujściem jest atak na uczestników naszych akcji, najczęściej połączony ze znieważaniem wolontariuszy w wulgarnych słowach i gestach (tylko w ciągu ostatniego tygodnia w Oleśnicy, największym ośrodku aborcyjnym w Polsce, dwukrotnie doszło do dwóch ataków – mężczyzna z tasakiem zbił szybę w naszym samochodzie, a agresywny napastnik z nożem pociął jeden z naszych plakatów).

Takie ataki to próba zagłuszenia własnego sumienia. Funkcję podobnej „zagłuszarki” sumień pełnią także procesy sądowe wytaczane nam za mówienie prawdy o aborcji. „Wybitnym lekarzom ginekologom” nie wypada bić nas na ulicach. Pamiętam jak razem z wolontariuszami naszej Fundacji wzięliśmy udział w ogólnopolskim kongresie ginekologów, który odbywał się w katowickim Spodku. Luksusowe samochody, drogie garnitury. Dobrobyt uzyskany często za cenę popierania aborcji lub milczenia na jej temat, umożliwia wynajmowanie dobrych kancelarii prawniczych i pozywanie nas.

Aktualnie przeciwko wolontariuszom naszej Fundacji toczy się ponad 80 spraw sądowych jednocześnie. Ich celem, podobnie jak ulicznych napadów i ataków, jest wykluczenie nas z udziału w debacie publicznej oraz sparaliżowanie pracy naszej Fundacji poprzez przesłuchania, procesy i grzywny. W styczniu tego roku zostałem prawomocnie skazany na 15 000 zł za cytowanie wyników badań naukowych dotyczących homoseksualizmu. Teraz usłyszałem wyrok 20 000 zł za zadawanie publicznych pytań w sprawie aborcji. Również w styczniu nałożono na nas 66 000 zł kary za pokazywanie prawdy o skutkach aborcji pod szpitalem w Oleśnicy. W lutym nasz kierowca Jan został skazany na 30 000 zł za organizację kampanii furgonetkowej. 

Od początku tego roku zostaliśmy zmuszeni do zapłaty ponad 130 000 zł kar i grzywien za publiczne mówienie prawdy. Przed nami kolejne procesy. Nie możemy się ugiąć przed tymi represjami, musimy walczyć dalej.

Nasza walka toczy się o możliwość mówienia prawdy w przestrzeni publicznej. Prawdy, która budzi sumienia i kształtuje świadomość. W ostatnich dniach zorganizowaliśmy niezależne akcje informacyjne m.in. w Piekarach Śląskich, Rzeszowie, Katowicach, Łodzi, Krakowie, Oleśnicy i Warszawie. Na zdjęciu powyżej możecie Państwo zobaczyć jak wyglądała jedna z ostatnich akcji w stolicy, przeprowadzona przez naszych wolontariuszy w ruchliwym miejscu pod Dworcem Wileńskim. Prawdę o aborcji zobaczyły tego dnia tłumy ludzi. Każda taka akcja to również okazja dla naszych wolontariuszy do rozmów z Polakami, często długich debat i dyskusji. Wiele osób podchodzi do nas zadając rozmaite pytania. Podczas jednej z ostatnich akcji podeszły do nas dwie dziewczyny i poprosiły o nasze materiały. Chciały przeczytać coś, o czym nie mówi się w mediach. 

Lekarze-aborcjoniści, aktywiści aborcyjni i usłużni im politycy usiłują to wszystko zagłuszyć, podobnie jak własne sumienia. Dlatego potrzebujemy Państwa pomocy, aby móc dalej działać i w sposób niezależny docierać do naszego społeczeństwa z prawdą o aborcji. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 27 000 zł, aby organizować kolejne kampanie i umożliwić naszym wolontariuszom obronę przed sądami w kolejnych procesach.

Proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Państwa w obecnej sytuacji możliwa, aby pomóc nam wytrwać w dalszej walce o życie i dotrzeć do kolejnych osób z prawdą o aborcji.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

20 000 zł – to kolejna kara za mówienie o aborcji w przestrzeni publicznej. Nie pozwolimy się uciszyć, ale do dalszego działania potrzebna nam jest Państwa pomoc. 

Z wyrazami szacunku

...

Więcej interesujących treści

Policjant wyrywa baner dzialaczowi z reki

Groźna prawda o zabijaniu dzieci

W ocenie oleśnickich władz i funkcjonariuszy policji rozrywanie dzieci nienarodzonych na kawałki, trucie ich śmiertelnym zastrzykiem jest w porządku, ale pokazywanie prawdy o tym procederze

Wesprzyj naszą działalność:

. PLN