Ponad ćwierć wieku temu Samuel Huntington opublikował pracę „Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego”. Postawił w niej tezę, że po okresie konfrontacji ideologicznych główną przyczyną konfliktów staną się kwestie cywilizacyjne. Burzliwe lata, które nastąpiły po publikacji książki, częściowo potwierdziły tezy autora, a z pewnością wykazały ich wyższość nad koncepcją Fukuyamy przedstawioną w „Końcu historii”. Huntington pominął jednak zasadniczą kwestię cywilizacyjną, widoczną w czasach publikacji „Zderzenia…”, a mianowicie konflikty wewnątrz obszaru przypisanego do „cywilizacji zachodniej”. W poniższym tekście przyjrzę się temu zjawisku.

Feliks Koneczny definiuje cywilizację jako „metodę życia zbiorowego”. Do fundamentów życia zbiorowego należy oczywiście religia i moralność. Koneczny zwraca uwagę, że nie każda religia determinuje opartą na niej cywilizację. Przykładem może być chrześcijaństwo, którego wyznawcy należą do cywilizacji łacińskiej, bizantyńskiej i turańskiej. Nie może jednak żyć w trwałym pokoju zbiorowość, której członkowie wyznają różne zasady moralne. Poziom przemocy w krajach, które przyjęły znaczną liczbę imigrantów wywodzących się z innych cywilizacji, jest ilustracją tej tezy.

Napływ imigrantów do krajów Zachodu nie był jednak pierwszą przyczyną konfliktów cywilizacyjnych. Zaczęły się one znacznie wcześniej od konfliktów wewnątrz chrześcijańskiego Zachodu. Najmocniejszym przejawem tych konfliktów było odrzucenie religii katolickiej przez wiele krajów Europy. Następujące w późniejszych latach wojny nie były bynajmniej wojnami religijnymi, co łatwo stwierdzić widząc, że katolicka Francja sprzymierzała się chętnie z państwami protestanckimi, przeciw katolickiemu cesarzowi Karolowi V. Pokój w Augsburgu, który wprowadził zasadę cuius regio eius religio, czyli władzę państwa nad religią poddanych, powstrzymał niszczące Europę wojny między państwami, ale skutkował wewnętrznymi prześladowaniami innowierców. Kościół katolicki głosił wprawdzie wolność sumienia, ale zasadę te kwestionowali nawet władcy katoliccy.

Panujący, mimo osobistych wykroczeń przeciw moralności, zdawali sobie sprawę, że niemoralność poddanych wpłynie na osłabienie siły państwa. Niezależnie więc od własnej skłonności do występków, nie byli zainteresowani niszczeniem moralności opartej na Dekalogu. Generalnie więc w krajach Zachodu przetrwał do XX wieku szacunek dla chrześcijańskiej moralności. Sytuacja zmieniła się w wieku XX, kiedy ideologie kwestionujące moralność chrześcijańską uzyskały wpływ na społeczeństwa. Okropności wojen światowych, uświadamiając Europejczykom skutki porzucenia moralności, na krótki czas powstrzymały destrukcję moralnych fundamentów Zachodu, ale począwszy od lat 60’ proces ten przybrał na sile.

Na początku zaatakowane zostały IV i VI przykazanie. Zrewoltowana młodzież (inspirowana oczywiście przez całkiem dorosłych proroków antykultury) wyrażała swoją pogardę dla rodziców i entuzjazm dla rozwiązłości. Ponieważ rozwiązłość przynosiła kłopotliwe skutki w postaci „nieplanowanych” dzieci, twórcy „nowego społeczeństwa” zakwestionowali przykazanie „nie zabijaj”. Legalizacja aborcji uwolniła mieszkańców Zachodu od obowiązku utrzymywania i wychowania dzieci, pozwalając na setki milionów zabójstw. Europa uległa cywilizacji śmierci praktycznie bez walki, w Stanach Zjednoczonych, w latach 70’ i 80’, nastąpiła konserwatywna reakcja.

Amerykańscy postępowcy odzyskali swoje pozycje w latach 90’, a w kolejnych dekadach przystąpili do ofensywy. Aborcja w czasach Obamy stała się „programem społecznym” finansowanym z obowiązkowych składek zdrowotnych. Zboczenia seksualne doczekały się uznania i ochrony ze strony państwa. Handel ludźmi, którym w istocie jest tzw. surogacja, stał się zajęciem legalnym. Deprawacja dzieci przez tzw. edukację seksualną zatacza coraz szersze kręgi. Wszelka krytyka tego stanu rzeczy traktowana jest jako mowa nienawiści, a instytucje międzynarodowe domagają się wprowadzenia swobody aborcji i akceptacji zboczeń seksualnych we wszystkich krajach.

Cywilizacja, którą pod koniec XX wieku Jan Paweł II nazwał „cywilizacją śmierci”, zdaje się tryumfować na Zachodzie. Jednak w USA sprawa aborcji nie jest rozstrzygnięta. Wiele stanów wprowadziło prawa ograniczające aborcję, a próby obalenia tych legislacji trafiły do Sądu Najwyższego. Możliwe obalenie uznania aborcji za prawo konstytucyjne doprowadzi zapewne do wybuchu przemocy ze strony aborcjonistów i prawdziwej wojny cywilizacyjnej. Czy tak się stanie, pokażą najbliższe miesiące.

W Polsce starcie cywilizacji przebiegało podobnie do wariantu amerykańskiego. Rozwój religijności i przywoływanie zasad moralnych w nauczaniu Prymasa Wyszyńskiego i Jana Pawła II zaowocował zniesieniem „aborcji na życzenie” w roku 1993. Aborcjoniści niemal natychmiast podjęli kontrofensywę, zakończoną sukcesem w roku 1996. Aborcja na życzenie została jednak uchylona przez Trybunał Konstytucyjny w 1997 roku. Medialna ofensywa aborcjonistów z przełomu tysiącleci zapowiadała ich tryumf, jednak kontrofensywa świeckich obrońców dzieci poczętych na początku XXI wieku doprowadziła do radykalnej zmiany sytuacji. Miliony Polaków podpisały się pod projektami ustaw antyaborcyjnych, które tylko z powodu tchórzostwa polityków nie zostały uchwalone przez Sejm. Jednak dzięki aktywności społecznej Trybunał Konstytucyjny w roku 2020 wydał kolejny wyrok, tym razem delegalizujący aborcję eugeniczną. W całym kraju rozlała się fala przemocy. Tysiące aborcyjnych demonstrantów skandowały plugawe hasła, atakowały kościoły i instytucje publiczne. Forma ataków wyraźnie nawiązywała do amerykańskich rozruchów związanych z Black Lives Matter. Polskie zamieszki proaborcyjne szybko się jednak zakończyły, ponieważ poziom agresji i wulgarności zraził nawet ludzi nieidentyfikujących się z Kościołem.

Widząc opór Polaków wobec upowszechniania aborcji, rewolucjoniści moralni postanowili większy nacisk położyć na demoralizację, ponieważ strategia ta niedawno zapewniła im wprowadzenie aborcji na życzenie w Irlandii. Sztandarem propagandowym stała się „nowoczesna edukacja seksualna”. Zachęta do masturbacji od wczesnego dzieciństwa, promocja zboczeń i rozwiązłości seksualnej miała doprowadzić powszechnej zgody na aborcję. Jednak i na tym polu deprawatorzy spotkali się z oporem społecznym.

Lobby aborcyjno/deprawacyjne postanowiło więc zakneblować obrońców dzieci i rodziny. Korzysta ze wsparcia z krajów Zachodu i instytucji międzynarodowych, w których cywilizacja śmierci odniosła całkowite zwycięstwo. Zwolennicy mordowania poczętych dzieci naciskają na zmiany w prawie, które mają uniemożliwić jakiekolwiek akcje społeczne przeciwstawiające się planom deprawatorów. Mówienie o aborcji jako o zabójstwie, już jest traktowane przez niektóre polskie sądy jako „mowa nienawiści”, a uległość rządzących wobec nacisków z Unii Europejskiej każe spodziewać się pogorszenia sytuacji. Przyjęty przez rząd Program Działań na Rzecz Równego Traktowania zapowiada wprowadzenie w Polsce prześladowań tych, którzy nie poddadzą się ideologii LGBTQ+.

Mojżesz, przed wejściem do Ziemi obiecanej mówił do Izraelitów: „… kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo”. Jan Paweł II wyraził tę samą prawdę w nieco innych słowach: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Niestety wszystkie narody Zachodu słowa te ignorują. Dzieci w łonach matek są zabijane na skalę masową, a narody niegdyś chrześcijańskie wymierają. Dotyczy to również Polski.

Wewnętrzny tryumf cywilizacji śmierci przekłada się na zewnętrzne starcia cywilizacji. Upadek obyczajów powoduje, że jest coraz mniej młodych ludzi nadających się do walki w obronie ojczyzny. Armia USA rozważa rekrutację wśród coraz starszych roczników, gdyż najmłodsi potencjalni rekruci coraz mniej nadają się do służby. Najlepsze nawet uzbrojenie potrzebuje ludzi, którzy będą potrafili zrobić z niego użytek. W innych krajach Zachodu gotowość młodych do obrony swoich krajów jest jeszcze mniejsza.

Politycy Zachodu myślą, że odrzucając Dekalog, zachowają dobrobyt. Politycy polscy idą w ich ślady. Mieszkańcy Sodomy i Gomory też wybrali ten wariant. Dziesięciu sprawiedliwych mogło ocalić Sodomę. Czy w Polsce znajdzie się wystarczająca liczba sprawiedliwych, aby ocalić naszą Ojczyznę?

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN