Jestem mamą ślicznej dziewczynki- Ani. Dziewczynki, której zdaniem lekarzy, miało nie być. O ciąży dowiedziałam się w październiku. Mimo młodego wieku (21 lat), strasznie się ucieszyłam, a świadomość, że od teraz noszę w sobie dwa serduszka, w tym jedno całkiem maleńkie, uświadczyła mnie w przekonaniu, że cokolwiek się teraz stanie, już nigdy nie będę sama.

Jestem mamą ślicznej dziewczynki – Ani. Dziewczynki, której zdaniem lekarzy, miało nie być. O ciąży dowiedziałam się w październiku. Mimo młodego wieku (21 lat), strasznie się ucieszyłam, a świadomość, że od teraz noszę w sobie dwa serduszka, w tym jedno całkiem maleńkie, uświadczyła mnie w przekonaniu, że cokolwiek się teraz stanie, już nigdy nie będę sama.

Chłopak był w siódmym niebie – starszy, od jakiegoś czasu wspominał, że marzy mu się córeczka. Pierwsze usg, 9 tydzień, wszystko w jak najlepszym porządku. Później zaczęło się psuć. Nagłe nadciśnienie, bóle głowy i wymioty. Ostry dyżur i słowa “Pani tego nie donosi. Pani organizm nastawiony jest do płodu jak do intruza. Broni się.” Jak to nie donoszę? Przecież to mój Bobasek, moje Maleństwo. Propozycja natychmiastowego rozwiązania ciąży ze względu na niebezpieczeństwo śmierci matki.

Nie zgodziłam się. Nie zniosłabym świadomości, że pozwoliłam zabić swoje DZIECKO. Tak, dziecko, nie żaden płód, jak ujmowali to lekarze. Nie było łatwo, ponad 5 miesięcy leżenia plackiem w szpitalu, setki kroplówek, dziesiątki wkłuć. Ania urodziła się 11 maja przez cesarskie cięcie. W 31 tygodniu swojego życia. Słabe tętno, możliwe niedotlenienie. Mnóstwo obaw o to czy sobie poradzi. Niepotrzebnie. 9 punktów w skali Apgar. Od drugiej doby oddychała sama. Zero kroplówek. Trochę witamin. Miesiąc w szpitalu do osiągnięcia odpowiedniej wagi. Jedyne co wyróżnia ją od innych niemowlaków, to zez. Zdaniem okulisty- bez problemu do skorygowania.

Pisząc to, patrzę jak Ania śpi obok w łóżeczku. Zdaniem lekarzy, przeżyć mogła jedna z Nas. Dziś pierwszy raz byłyśmy na spacerze. Szłam dumnie z wózkiem. Chwalę się. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być. Cudownie jest być Mamą! Nie traćcie nadziei!

Gabrysia

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: