W Pawtucket w USA transseksualny mężczyzna, który przeszedł tzw. „tranzycję”, zastrzelił własną rodzinę na meczu hokeja. Z kolei w Tumbler Ridge w Kanadzie 18-letni chłopak po „tranzycji”, uważający się za dziewczynę, zabił w domu swoją matkę i brata, a następnie urządził zamach w szkole. Poniżej mogą Państwo zobaczyć ich zdjęcia:

Media głównego nurtu robią wszystko, żeby informacja o „tranzycji” sprawców zniknęła z narracji. Tymczasem w Polsce MEN organizuje szkolenia dla nauczycieli z tego, jak namawiać uczniów do „tranzycji” w ramach lekcji tzw. „edukacji zdrowotnej”.
Szkolenie na ten temat przeprowadził niedawno Ośrodek Rozwoju Edukacji, podporządkowany Ministerstwu Edukacji. Wedle nowych wytycznych, zadaniem nauczycieli „edukacji zdrowotnej” ma być wspieranie „tranzycji” uczniów i namawianie polskich nastolatków do „zmiany płci”.
Od dawna wiadomo, że tzw. „tranzycja” nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. To okaleczanie człowieka i destabilizacja jego psychiki. Stąd biorą się potem kolejne takie wydarzenia jak w USA i Kanadzie – ich sprawcami stają się ludzie, którym wmówiono, że „tranzycja” rozwiąże ich problemy, a w efekcie zatracili sens życia, nie wiedzą, kim są i po co żyją.
Obecnie blisko 40% uczniów szkół podstawowych w Polsce uczęszcza na „edukację zdrowotną”. Większość rodziców nie ma pojęcia, że na lekcjach zachęca się ich dzieci do „tranzycji” i podważa się ich tożsamość płciową.
Dlatego właśnie działa nasza Fundacja. Ratujemy dzieci poprzez kształtowanie świadomości ich rodziców.
Taktyka działania „edukatorów” i sprzyjających im polityków jest prosta – opiera się na ukrywaniu rzeczywistości przed społeczeństwem. Stąd np. nazwanie „edukacji seksualnej” mianem „edukacji zdrowotnej”. Cały ten system ma jednak słaby punkt – boi się prawdy.
Kiedy rodzice dowiadują się, czym jest „edukacja zdrowotna” i co to jest „tranzycja”, zaczynają reagować. Uświadomiony rodzic to bezpieczniejsze dziecko. Taki rodzic może wypisać swoje dzieci z lekcji, patrzeć na ręce dyrektorom i nauczycielom w szkole, interweniować gdy widzi niebezpieczne sygnały oraz ostrzegać swoich przyjaciół i znajomych.
Nasi wolontariusze w całej Polsce budują taką sieć ochrony przez kolejne uliczne akcje informacyjne.
W ich trakcie pokazujemy wielkoformatowe bannery, odtwarzamy nagrania z megafonów, rozdajemy ulotki i broszury. W najbliższym tygodniu planujemy organizację akcji w kilkunastu kolejnych miastach i miejscowościach. Chcemy dotrzeć do jak największej liczby rodziców.
Aby udało się przeprowadzić te akcje, potrzebujemy Państwa zaangażowania, które przyniesie bardzo konkretne efekty i przełoży się na to, do ilu nowych osób uda nam się trafić:
50 zł pozwoli nam wydrukować duży pakiet nowych broszur informacyjnych na temat „edukacji zdrowotnej”, które nasi wolontariusze rozdadzą na ulicach zainteresowanym rodzicom, którzy podchodzą do nas w trakcie akcji.
100 zł to pełny pakiet materiałów (ulotki, broszury itp.) dla wolontariusza na całodniową akcję uliczną.
Za 200 zł nasi koordynatorzy mogą zatankować samochód, aby dojechać do kolejnych miejscowości i pomóc lokalnym sympatykom zorganizować akcje uliczną w ich miejscu zamieszkania. Kwota ta pozwala nam również kupić np. nowy, wielkoformatowy banner do użycia przez wolontariuszy w kolejnym mieście.
Większe kwoty (np. 400 zł) pozwolą nam kupić m.in. namiot reklamowy w kolorach naszej Fundacji, dzięki czemu akcja uliczna jest widoczna z daleka i jest możliwa do przeprowadzenia w trudnych warunkach pogodowych.
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku,
Mariusz Dzierżawski
