Zobacz, co Wanda Półtawska mówi o aborcji

Zobacz, co Wanda Półtawska mówi o aborcji

Wanda Półtawska jest postacią, którą powinien znać każdy obrońca życia - i nie tylko on. Urodziła się w 1921 roku, w trakcie wojny została uwięziona w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck, z zaocznym wyrokiem śmierci. W tym roku kończy 100 lat.
PIT Online z PITax.pl dostępny jest dzięki współpracy z IWOP

W obozie stała się ofiarą eksperymentów pseudomedycznych. Przeżyła jednak, stając się świadkiem okrucieństw, jakie się tam działy. Po zakończeniu II wojny światowej ukończyła medycynę, a następnie uzyskała doktorat z psychiatrii. Po dziś dzień jest niezłomną obrończynią życia, często, jako psychiatra pracując z kobietami, które dokonały aborcji. Wielokrotnie poruszała problem syndromu poaborcyjnego.

Niedawną zmianę prawa aborcyjnego Wanda Półtawska skomentowała słowami: „Jestem bardzo szczęśliwa, że tego dożyłam”. Dodała również, że jest to zwycięstwo po sześćdziesięciu latach walki, którego pragnął Jan Paweł II.

Przedstawiamy jedne z ważniejszych cytatów Wandy Półtawskiej w kwestii obrony życia:

Kobiety często nie wiedzą na jakiej zasadzie działają te tabletki. Bo to się wydaje takie niewinne, nie ma interwencji chirurgicznej, nie ma krwotoku, ale jest śmierć głodowa dziecka… Pigułka jest skonstruowana z syntetycznych hormonów, które hamują produkcję hormonów wytarzanych przez dziecko. Normalnie organizm każdej matki reaguje na dziecko jak na obce białko, i te hormony dziecka sprawiają, że macica nie odrzuca dziecka i ono zagnieżdża się w niej. Tabletki hamują produkcję tego hormonu, więc dziecko nie dostaje krwi od matki, co powoduje śmierć głodową dziecka

Jako lekarz nigdy nie miałam wątpliwości, że aborcja jest zbrodnią dotykającą dziecko i kobietę

Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że każda kobieta, która pozwoliła, żeby zabito dziecko w jej łonie, cierpi latami

Choć ludzie usiłują nazwać ją inaczej, aborcja jest zbrodnią. Kobieta nosi w sobie na zawsze jej piętno

Ciało ludzkie jest święte. Łono w którym kobieta nosi dziecko, jest sanktuarium życia. Kobieta jest odpowiedzialna za to, kogo wpuszcza do tego sanktuarium

Nieoczekiwanie zjawia się dziecko i kobieta, nieświadoma tego, co ją czeka, godzi się na zabicie dziecka w jej łonie. Dziecko nie jest ciałem kobiety, ale jest z matką związane krwią i organizm matki, karmiąc dziecko, cały angażuje się w tę działalność. Wszystko w matce służy dziecku – układ hormonalny, krwionośny, cała przemiana materii działa pod kątem dobra dziecka. Jakże wstrząsająca jest relacja p. Leszczyńskiej, położnej z lagru w Oświęcimiu, która zeznaje, że z zagłodzonych kobiet rodziły się zdrowe, dobrze odżywione noworodki – matki sobą karmiły te dzieci.

Przerwanie tego ciągu reakcji jest szokiem dla matki – urazem, którego skutki są nieodwracalne. Zajmuję się tym problemem od pięćdziesięciu lat, dziś wszyscy lekarze przyjmują już istnienie zespołu poaborcyjnego. Jest to obraz tak oczywisty, że teraz, po latach pracy w poradni nie pytam kobiety, czy przerwała ciążę, ale kiedy to miało miejsce – tak jednoznaczny jest obraz psychopatologiczny. Po chwili pierwszej ulgi, że już nie ma dziecka, przychodzi okres refleksji, żalu, że nie ma dziecka, trudne do zniesienia poczucie winy, które przekształca się w poczucie krzywdy i wreszcie następują zmiany charakterologiczne, głębokie, nieodwracalne zaburzenia. Zostaje w każdej kobiecie pamięć tego, co się stało, jak bolesny odcisk. Zmarnowane zdrowie psychiczne (a często także fizyczne) i zabite dziecko

Zapytałam: „Dziecko, nie było nikogo, kto by cię powstrzymał?”. Zacięta, nic się nie odzywała. Dużo czasu zajęło mi nawiązanie z nią prawidłowego kontaktu, a gdy to się udało, wyznała, jak do tego doszło. Była cała narada rodzinna. Dziewięć osób: dziewczyna, jej rodzice, brat i bratowa, chłopak z rodzicami, nauczycielka. I dziewięć dorosłych osób skazało dziecko na śmierć. Dziewczyna zapłakała: „Gdyby choć jedna osoba powiedziała: «Nie rób tego», ja bym tego nie zrobiła. Jak teraz będę żyć?!

Człowiek nie dlatego żyje, że się urodził, tylko dlatego się rodzi, że żyje

Nie potrzeba wiary do tego, żeby kobieta wiedziała, że jest matką. I zabija dziecko

Kobieta boi się dziecka, nie chce go, kiedy więc go już nie ma, w pierwszej chwili czuje ulgę, a potem… Przychodzi refleksja i narasta dręczące poczucie winy, które zmienia się w poczucie krzywdy, i następuje zmiana osobowości: trudny charakter, drażliwość, zmienność itd. Opiekowałam się setkami kobiet i nigdy żadna nie miała do mnie pretensji o to, że urodziła dziecko

Wszyscy jesteśmy winni: jedni to czynią, inni nie reagują

Także mogą Cię zainteresować: