W 38 tygodniu ciąży usłyszałam propozycję aborcji

W 38 tygodniu ciąży usłyszałam propozycję aborcji

Chciałabym przy okazji akcji #AborcjaToZabijanieDzieci podzielić się w skrócie historią mojego synka Antka, który pozuje ze mną do tego zdjęcia. Razem z mężem mieszkamy w Anglii i w 2017 dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Wszystkie badania wskazywały na to, że Antek rozwija się podręcznikowo.

Dopiero w 30 tyg. ciąży, kiedy zdecydowałam się na dodatkowe USG (w UK niestety są oferowane tylko dwa badania USG: w 12 tyg. i 21 tyg.), dowiedziałam się, że coś jest nie tak.

Zostałam szybko skierowana na wizytę do specjalistycznego szpitala w Londynie i juz w 32 tyg. byłam badana po raz kolejny. Tam po raz pierwszy usłyszałam propozycję aborcji, którą szybko odrzuciłam bez zastanowienia. W tym samym szpitalu po raz kolejny usłyszałam tę samą propozycję (propozycję zabicia mojego dziecka) w 38 tygodniu, na kilka dni przed porodem – usłyszałam wtedy od Pani wykonującej USG, że chce oszczędzić cierpienia mnie oraz mojemu dziecku i czy na pewno chcę urodzić oraz że ona wie jak to się kończy. Mąż szybko odpowiedział za nas i ukrócił jakiekolwiek dalsze dyskusje na ten temat (usłyszeć taką propozycję w stanie, w którym byłam, był jak cios).

Okres od kiedy dowiedziałam się o chorobie Antka był dla mnie bardzo ciężki, ale dzięki wsparciu rodziny udało nam się przez to przejść. Antek urodził się na początku 2018 roku, tak, choruje na chorobę przewlekłą i był pod opieką lekarzy przez ponad miesiąc, ale nie umarł przy porodzie, tak jak nam mówiono, nie cierpi, tak jak nam mówiono i jego choroba okazała się o wiele lżejsza niż to na co wskazywała specjalistyczna aparatura i ocena wielu lekarzy.

Antek jest szczęśliwy, wspaniale się rozwija i ze wsparciem dobrych lekarzy, którym zależy na jego życiu i zdrowiu, funkcjonuje jak każde inne dziecko. Ma zaledwie 2 latka i 4 miesiące, a pięknie porozumiewa się w dwóch językach i nawet już pisze. Czeka go jeszcze w przyszłości bardziej inwazyjne leczenie, ale to nie umniejsza wartosci, jaką jest jego życie.

Wiem niestety, że wiele kobiet, które były w podobnej sytuacji.. bez wsparcia, załamane i samotne, prawdopodobnie zdecydowały się na aborcję i tym samym podjęły pochopną decyzję, nie dając szansy swojemu dziecku. Gdybym sama posłuchała propozycji, to teraz nie byłoby z nami Antka, na szczęście wartości przekazane mi przez moich rodziców pomogły mi podjąć słuszną i jedyną decyzję, którą powinna podjąć każda matka.

Pozdrawiamy! Gosia & Antek

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: