Za nami trzy miesiące ciężkiej pracy. Trzy miesiące pikiet, podczas których pokazywaliśmy ludziom, czym naprawdę jest aborcja i jakie są jej skutki. Trzy miesiące uświadamiania, jak wygląda proponowany przez nas projekt i dlaczego trzeba możliwie szybko zakazać zabijania ludzi

Za nami trzy miesiące ciężkiej pracy. Trzy miesiące pikiet, podczas których pokazywaliśmy ludziom, czym naprawdę jest aborcja i jakie są jej skutki. Trzy miesiące uświadamiania, jak wygląda proponowany przez nas projekt i dlaczego trzeba możliwie szybko zakazać zabijania ludzi.

Spotykaliśmy się z różnymi reakcjami. Czasem z agresją bandytów i osób ze skrajnie lewicowych środowisk. Zdarzały się próby pobicia naszych wolontariuszy, niszczenie sprzętu należącego do Fundacji oraz inne akty wandalizmu, jak cięcie plakatów wystawowych. Nieraz dla naszego bezpieczeństwa musiała interweniować policja. Mimo to nie dawaliśmy się zastraszyć i zbieraliśmy dalej.

Te i inne epizody są marginesem i nikną w fali bardziej budujących doświadczeń. Zgłosiła się do nas rekordowa liczba ludzi, chcących zbierać podpisy na własną rękę. Oprócz tego, co chwilę dostawaliśmy zapewnienia od kolejnych osób, że złożyli swój podpis, udało im się przekonać rodzinę, przyjaciół i bliskich znajomych do wypełnienia karty. Lawina ruszyła, co było widać po coraz liczniej spływających wyrazach poparcia. Podczas zbiórek podpisów nieraz stykaliśmy się z ofiarami obecnego prawa aborcyjnego: kobietami przymuszanymi przez lekarzy i rodzinę do zabicia dziecka z powodu podejrzenia choroby, rodzicami dzieci niepełnosprawnych, którzy słyszą nieraz bolesne słowa „Czemu Pani go nie usunęła?”. Usłyszeliśmy zarówno od nich, jak i od innych, mnóstwo dobrych słów.

Aborcyjnej stronie nie pomogła nawet rozpowszechniana przez nich medialna propaganda. Z początku pojawiło się mnóstwo pytań o to czy zamierzamy skazywać matki na śmierć, a kobiety, które poroniły, na karę więzienia. Te i inne głupsze nieraz zarzuty zostały obalone odpowiednimi artykułami proponowanego przez nas projektu. Konsekwentnie uświadamialiśmy też, do jakich wynaturzeń prowadzi obecne prawo aborcyjne. Większość z nas zna przecież przypadek dziecka, które urodziło się w warszawskim szpitalu wskutek aborcji i którego nie ratowano, pozwalając mu konać w męczarniach.

Do 30 czerwca napłynęło 350 tys. podpisów i liczba ta cały czas rośnie. Doświadczenia poprzednich zbiórek wskazują, że osiągniemy pół miliona. 5 lipca pójdziemy złożyć podpisy w Sejmie. Czy rządzący wezmą tym razem pod uwagę zdanie Polaków? Zobaczymy. My w każdym razie będziemy walczyć, aby każde dziecko w Polsce miało prawo do życia. Od poczęcia.

[author] [author_image timthumb=’on’]http://www.proprawodozycia.pl/wp-content/uploads/2015/10/Karolina-Jurkowska.jpg[/author_image] [author_info]Karolina Jurkowska – wolontariuszka Fundacji Pro-Prawo do życia[/author_info] [/author]

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN