korytarz szpitalnyW styczniu br. Szpital Pro-familia w Rzeszowie ogłosił, że został uhonorowany certyfikatem "Szpital bez bólu". Wyróżnienie to przyznawane jest placówkom, które monitorują natężenie bólu oraz skutecznie go uśmierzają. Ciekawe czy takie procedury zastosowano również wobec nienarodzonych dzieci, które zostały w tym szpitalu pozbawione życia?

korytarz szpitalnyW styczniu br. Szpital Pro-familia w Rzeszowie ogłosił, że został uhonorowany certyfikatem „Szpital bez bólu”. Wyróżnienie to przyznawane jest placówkom, które monitorują natężenie bólu oraz skutecznie go uśmierzają. Ciekawe czy takie procedury zastosowano również wobec nienarodzonych dzieci, które zostały w tym szpitalu pozbawione życia?

Dyrekcja szpitala przyznała jakiś czas temu, że w szpitalu Pro-familia zabito troje dzieci, które podejrzewano o chorobę, głównie genetyczną. Jak wiadomo możliwość przeprowadzenia badań w tym kierunku ma miejsce tylko w ciążach zaawansowanych. Kiedy na dzieciach wykonywano wyrok, miały już najprawdopodobniej co najmniej 20 tygodni.

„Unerwienie czuciowe skóry kończyn rozwija się od 11 tygodnia, tułowia od 15, a do 20 tygodnia nocyreceptory są już zlokalizowane w całej skórze i mięśniach (…)”. – czytamy w artykule medycznym „Czy płód może odczuwać ból?”. Czy lekarze ze szpitala Pro-familia posiadają wiedzę medyczną na temat rozwoju dziecka w łonie matki? Zapewne. Czy zastanawiali się jak uśmierzyć ból zabijanego dziecka? Wątpliwe.

Na tym nie kończy się jednak lista pacjentów, którzy w wyniku ich działań odczuwają ból. Czy pomyśleli o bólu matek, które często po jakimś czasie uświadamiają sobie, że pozwoliły zabić dziecko? Czy myślą o ich cierpieniu, które będzie towarzyszyć im do końca życia? A co z cierpieniem, żałobą ojców, dziadków, rodzeństwa? Czy pomyśleli wreszcie o bólu położnych, które muszą „sprzątać po lekarzu”, uczestnicząc w aborcji do końca i zajmować się zwłokami zabitego dziecka? Lista poszkodowanych zdaje się nie mieć końca.

Szpital chwali się jednak certyfikatem „Szpitala bez bólu”. Cóż innego mieliby bowiem umieszczać na swojej stronie internetowej? Informacje o cotygodniowych pikietach przed ich szpitalem przeciwko zabijaniu dzieci i prześladowaniu położnej, która nie chce w tym uczestniczyć? A może informacje o kolejnych procesach i rozprawach, które szpital wytoczył obrońcom życia, którzy nie zgadzają się na praktyki szpitala? Cokolwiek jednak by szpital nie robił, aby promować swój wizerunek, nie jest w stanie tymi działaniami zagłuszyć prawdy o zabijaniu dzieci.

{flike} 

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN