Osoby, które domagają się prawa do swobodnego mordowania dzieci w łonach matek, krzyczą najgłośniej o „nieludzkim traktowaniu” zwierząt. Używają słów pełnych moralnego wzburzenia i potępienia dla „oprawców zwierząt”. A gdy w szpitalach aborterzy rozrywają dzieci na kawałki lub zabijają je zastrzykami w serca, te same celebrytki krzyczą o „wolności wyboru”.

Jedną z najgłośniejszych postaci w tej medialnej burzy jest Ewa Chodakowska – celebrytka i trenerka fitness, która otwarcie deklaruje, że nie chce mieć dzieci. Choć twierdzi, że sama nie poddałaby się aborcji, to jednocześnie otwarcie wspiera propagandę, według której kobiety muszą mieć do aborcji nieograniczone „prawo”.
Chodakowska, która nie widzi problemu w tym, by ten „wybór” kobiety kończył się zamordowaniem dziecka, opublikowała w ostatnich dniach niezwykle agresywny apel dotyczący zaniedbań do których doszło w jednym ze schronisk dla zwierząt.
Jej słowa cytują niemal wszystkie media. Chodakowska grzmi, wyzywa i domaga się kar. Zestawmy to z rzeczywistością, w której masowo mordowane są polskie dzieci.
Chodakowska pisze:
„Człowiek przestaje być człowiekiem w chwili, gdy świadomie krzywdzi słabsze istoty. Od tej chwili nie jest już 'zagubiony’. Jest kreaturą. Pasożytem moralnym. Kimś, kto wyzbył się człowieczeństwa na własne życzenie.”
Dlaczego Ewa Chodakowska i jej środowisko nie stosują tej definicji do aborcjonistów? Czy istnieje istota słabsza i bardziej bezbronna niż dziecko w łonie matki? Czy lekarz, który bierze do ręki narzędzia, by rozerwać ciało dziecka na strzępy, lub strzykawkę z trucizną, by zatrzymać bicie jego serca, nie krzywdzi świadomie słabszej istoty?
W ubiegłym roku w szpitalu w Oleśnicy zamordowano małego Felka w 9-tym miesiącu ciąży. Chłopczyk był gotowy do narodzin. Mógł żyć. Zamiast tego wbito mu w serce igłę z chlorkiem potasu. Czy lekarz, który tego dokonał, nie „przestał być człowiekiem”? Czy nie stał się – używając słownictwa Chodakowskiej – „kreaturą”? Dlaczego celebrytka milczy, gdy zabija się Felka, a krzyczy, gdy marznie pies?
Co więcej, Chodakowska używa określenia „pasożyt moralny”. Tymczasem to zwolennicy aborcji, których Chodakowska wspiera swoją postawą, regularnie nazywają dziecko w łonie matki „pasożytem”! W języku aborcyjnej propagandy, dziecko to „zlepek komórek”, „intruz”, czy właśnie „pasożyt”, który żeruje na organizmie kobiety i którego należy się pozbyć.
Kiedy feministki odczłowieczają nienarodzone dzieci, nazywając je pasożytami – celebrytki nie protestują. Ale kiedy ktoś zaniedbuje psy, nagle staje się „pasożytem moralnym”. To jest właśnie mentalność aborcyjna w najczystszej postaci – odwrócenie pojęć, w którym zwierzę stawia się wyżej od człowieka.
Dalej w swoim wpisie Chodakowska stwierdza:
„Nikt nie rodzi się potworem. Ale potworem można się stać – z wyboru, z chciwości, z pogardy wobec życia. I wy wszyscy krzywdzący, właśnie ten wybór podjęliście. Gardzę wami.”
Mówi o „pogardzie wobec życia”. A czym jest aborcja, jeśli nie najwyższą formą pogardy wobec życia? W polskich szpitalach ta pogarda manifestuje się każdego dnia. Lekarze, którzy składali Przysięgę Hipokratesa i obiecywali chronić życie, dla zysku i wygody stają się płatnymi zabójcami (a przy okazji aborcja to intratny biznes).
Gdzie jest pogarda Chodakowskiej na przykład dla Gizeli Jagielskiej, która zamordowała Felka zastrzykiem w serce i która publikowała w internecie nagrania z aborcji, na których widać jak maszyna ssąca rozrywa maleńkie ciałko dziecka na strzępy? Gdzie jest pogarda dla polityków, którzy forsują upowszechnianie aborcji? Celebrytka ich nie potępia. Ona „gardzi” tylko tymi, którzy nie dali koca psu w schronisku.
Co więcej, Chodakowska nie tylko potępia, ale również domaga się sprawiedliwości:
„Domagam się realnych konsekwencji prawnych dla każdego sadysty i każdej sadystki, którzy nazywają się 'ratownikami’, a w rzeczywistości są oprawcami w rękawiczkach z 'logo POMOCY’. Nie kontroli na pokaz. Nie upomnień. Wyroków. Zakazów. Odpowiedzialności karnej!”
Nasza Fundacja od kilkunastu lat domaga się dokładnie tego samego – realnych konsekwencji prawnych dla sadystów w białych kitlach. Dla lekarzy, którzy nazywają się „ratownikami”, a w rzeczywistości są oprawcami dzieci. Aborcjoniści mówią o „pomocy kobietom”. W rzeczywistości ich „pomoc” kończy się po namówieniu kobiety do aborcji.
Gdy Chodakowska domaga się więzienia dla właścicieli schroniska, media biją jej brawo, a politycy pochylają się nad losem zwierząt. Gdy my domagamy się kar dla morderców dzieci – podnosi się oburzenie i wrzawa.
Chodakowska stwierdza też kategorycznie:
„W życiu staram się rozumieć. Wybaczać. (…) Ale na wasze czyny nie ma żadnego wytłumaczenia. Nie ma traumy, biedy ani 'złych okoliczności’, które usprawiedliwiają zadawanie cierpienia bezbronnym istotom dla zysku. Mam nadzieje, że za życia, nie uciekniecie od konsekwencji! I mam głęboką nadzieję, że miejsce w piekle macie dawno zaklepane!”
Proszę zwrócić uwagę na tę retorykę. W przypadku zwierząt „nie ma żadnego wytłumaczenia”. Nie liczy się bieda, trauma, trudna sytuacja życiowa. Cierpienie „bezbronnej istoty” jest absolutnym złem, którego nic nie usprawiedliwia.
Dlaczego ta sama logika nie działa w przypadku aborcji? Przecież aborcyjni propagandyści, wspierani przez celebrytki pokroju Chodakowskiej, nieustannie krzyczą, że „każdy powód do aborcji jest dobry” i usprawiedliwiają mordowanie dzieci właśnie „trudną sytuacją”, „traumą”, „złymi okolicznościami”, „biedą” czy „planami życiowymi”. Kobietom wmawia się, że zabicie dziecka jest dopuszczalne, jeśli kobieta ma „trudną sytuację materialną” lub „nie czuje się gotowa”.
Chodakowska życzy oprawcom zwierząt „miejsca w piekle”. My życzymy oprawcom dzieci nawrócenia, dlatego publicznie się za nich modlimy pod szpitalami i w innych miejscach publicznych. Dlatego też organizujemy kolejne akcje informacyjne pokazujące prawdę o ofiarach aborcji – aby ta prawda dotarła do nich i przebudziła ich sumienia.
W tym miejscu wychodzi obłuda aborcjonistów.
Do Chodakowskiej dołączyła inna celebrytka – „Doda”, która opublikowała w mediach społecznościowych drastyczne zdjęcia zaniedbanych zwierząt ze schroniska. Media masowo te zdjęcia udostępniają, chwaląc przy tym Dodę za „odwagę” i za to, że pokazuje „prawdę”, by ludzie poznali „skalę cierpienia”. Nikomu nie przeszkadza drastyczność tych zdjęć. Wręcz przeciwnie – uznaje się, że szok jest potrzebny, by wstrząsnąć sumieniami.
A co dzieje się, gdy nasza Fundacja pokazuje zdjęcia ofiar aborcji? Gdy na naszych billboardach i furgonetkach pokazujemy prawdę o tym, jak wygląda dziecko zamordowane w 12., 20. czy 24. tygodniu ciąży?
– Prokuratura wytacza nam procesy za „wywoływanie zgorszenia publicznego”.
– Media cenzurują nasze materiały, nakładając na nie filtry.
– Władze miast rozwiązują nasze zgromadzenia.
– Policja nęka naszych wolontariuszy, wzywając ich na wielogodzinne przesłuchania.
Gdy Doda pokazuje zakrwawionego psa – jest bohaterką walczącą o dobro. Gdy my pokazujemy zakrwawione dziecko – jesteśmy „gorszycielami”, których należy uciszyć.
To pokazuje, jak głęboko zakorzeniła się w Polsce mentalność aborcyjna. Społeczeństwo zostało „wytresowane” przez media do płaczu nad losem zwierząt, a jednocześnie do nienawiści wobec każdego, kto upomni się o życie nienarodzonych dzieci.
Efekty tej mentalności widać w praktyce.
Pod schroniskiem, o którym grzmiały celebrytki, zebrały się tłumy. Ludzie protestowali, krzyczeli, domagali się sprawiedliwości. Presja społeczna zadziałała błyskawicznie. Schronisko zostało zamknięte, prokuratura wszczyna śledztwo, a politycy prześcigają się w deklaracjach pomocy.
A gdzie są tłumy pod szpitalami, w których każdego dnia morduje się dzieci? Gdzie są prokuratorzy? Stawiają zarzuty wolontariuszom naszej Fundacji.
W sprawie losu dzieci w łonach matek panuje w Polsce cisza, przerywana wrzaskiem aborcyjnych aktywistek domagających się jeszcze łatwiejszego dostępu do zabijania. Nasza Fundacja istnieje po to, by tę ciszę przerwać. Jesteśmy głosem tych, którzy głosu nie mają. Tych najbardziej bezbronnych „słabszych istot”, o które nie upomną się celebrytki.
Naszym celem jest przebudzenie uśpionych sumień Polaków. Musimy pokazywać prawdę, nawet jeśli spadają na nas za to prześladowania i mobilizować społeczeństwo do działania w obronie dzieci. Chcemy organizować kolejne akcje uliczne, kolejne kampanie billboardowe, kolejne akcje pod szpitalami i publiczne różańce. W nadchodzącym tygodniu nasi wolontariusze będą m.in. w: Bydgoszczy, Ełku, Zabrzu, Dęblinie, Słomnikach, Łukowie, Bielsko-Białej, Siedlcach, Zgierzu, Warszawie i Strykowie. Na kontynuowanie działań potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 15 000 zł.
Dlatego proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest w obecnej sytuacji dla Państwa możliwa, aby umożliwić nam dalszą mobilizację Polaków do walki o życie dzieci w łonach matek i przeciwdziałanie aborcyjnej propagandzie.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
