11 stycznia po południu na wrocławskim Rynku odbyły się dwie pikiety przeciwko deprawacji dzieci. Ustawiliśmy się przy Pręgierzu i po przeciwległej stronie Ratusza - przy ul. Św. Mikołaja, gdzie doszło da ataku.

Pod koniec zgromadzenia, ok. godz. 17:45, zjawił się rowerzysta. Zatrzymał się w odległości 2 metrów od pikietujących, po czym ruszył i z premedytacją wjechał w działacza Fundacji. Policja zatrzymała napastnika. Sprawa znajdzie finał w sądzie. Została naruszona nietykalność osobista, co penalizuje art. 217 KK.

Przy Pręgierzu, prócz pikietowego banneru, ustawiliśmy przyczepkę z dużym plakatem. Przyciągnął on uwagę polskiego małżeństwa z Niemiec. Dziękowali za naszą akcję i opowiedzieli, jak sytuacja wygląda w Berlinie, gdzie mieszkają. Mówili, że ludzie są tam zastraszeni. Za brak poparcia dla homoseksualizmu jest się wyzywanym od faszystów i osób nietolerancyjnych. Indoktrynacja wchodzi w sferą prywatną. Gdy ci ludzie poszukiwali pracownika do własnej firmy, byli zmuszeni w formularzu zgłoszeniowym obok dwóch płci (kobieta, mężczyzna) uwzględnić trzecią (inną)… Ich znajomi, niemieccy policjanci, spędzają wolny czas z rodziną w Polsce, bo u nas czują się bezpieczniej. Przytoczyli też ciekawe statystyki, według owych policjantów za zamieszki w mieście w 85% odpowiadają środowiska lewicowe.

Pan Piotr zwierzył się, że w latach 80-tych dostał nakaz wyjazdu z Polski za walkę z komuną, natomiast w Niemczech dopadł go tęczowy bolszewizm.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN