Zwykłego pedofila podwórkowego łatwo osądzić (czasami nawet z rażącą niedbałością, co niekiedy uderza w osoby niewinne) i wsadzić do więzienia, ale ten pedofil z wyżyn, z rozmaitych układów, ma się całkiem dobrze.
O walce z pedofilią mówią wszyscy, z tą różnicą, że jedni upatrują jej tylko wśród panów w sutannach, a nie chcą jej widzieć tam, gdzie występuje nieporównanie częściej, bo to już w ich ocenie mowa nienawiści. Drudzy zaś przyznają, że pedofilia występuje w każdym środowisku i próbują z nią walczyć, ale zderzają się ze szklanym sufitem, postawionym przez tych pierwszych, lub też czasami sami ten sufit sobie stawiają pod hasłem „z nimi nie wygrasz”. A, jak zwykle, najbardziej cierpią na tym ci niewinni.
Dla uściślenia – nie trzeba wcale dziecka nawet dotknąć, aby je skrzywdzić. Wystarczy afirmatywnie przekazać mu treści, które zbrukają jego świat i wprowadzą go w mroczną otchłań perwersji i nieczystości. Pedofilia ma różne oblicza – zarówno ten lubieżny uścisk na ciele, jak i lubieżny uścisk na umyśle i duszy.
Zboczeńcy krzywdzący dzieci na rozmaite sposoby byli zawsze, z tą jednak różnicą, że w obawie przed ostracyzmem skrzętnie się ukrywali i nie wynosili swoich grzechów na sztandary… Wszystko działo się po cichu – było oficjalne potępienie i nieoficjalne przyzwolenie. Oficjalnie chroniono dzieci przed seksualizują, demoralizacją i molestowaniem. Pojedyncze wyskoki organizacji oraz środowisk mniej lub bardziej jawnie propedofilskich przynajmniej oficjalnie uciszano.
Dziś bestia wylazła już na wierzch. Już oficjalnie forsowana jest ideologia afirmująca pedofilię i inne wynaturzenia, a publiczni gorszyciele są nie tylko bezkarni, ale wręcz pochwalani, a ci którzy ujawniają pedofilskie wybryki wpływowych przedstawicieli środowisk obyczajowo liberalnych, są w prawdziwym niebezpieczeństwie, czasami nawet w śmiertelnym. Historia zna już takie przypadki, również w Polsce.
Obserwacja różnych afer i skandali, w które uwikłane są nierzadko środowiska opiniotwórcze, nasuwa wnioski, że dobrze rozumiane bezpieczeństwo dzieci, czystość ich dusz i zdrowie ich ciał nie leżą w interesie deprawatorów. Jeśli ktoś mówi, że chce chronić dziecko przed złym dotykiem i jednocześnie rozbudza to dziecko seksualnie poprzez podaż zatrutych treści afirmujących rozwiązłość i dewiacje, jest wrednym kłamcą i hipokrytą, przed którym trzeba trzymać dzieci z daleka.
Jest powiedziane – po owocach ich poznacie… Zatruty owoc nie zawsze na pierwszy rzut oka brzydko wygląda czy brzydko pachnie, ale zawsze zatruwa tego, kto go spożyje. Jak widać wielu bardzo zależy na tym, aby podaż zatrutych owoców rosła i popyt na te owoce był coraz większy. Nierzadko są to fałszywe autorytety w blasku fleszy i z pierwszych stron gazet, często postrzegani jako dobroczyńcy ludzkości, fałszywi bogowie adorowani przez świat.