Pamięta trzy zegary

Pamięta trzy zegary

Zegar pierwszy – niebieski budzik stojący na szafce przy łóżku. Mała wskazówka na 12, duża na 6. Za oknem jest ciemno. Pomiędzy, nie do końca zsuniętymi, zasłonami migoczą gwiazdy. Ale ona ich nie widzi. Wpatruje się w sufit. Wdech… raz… dwa… trzy… wydech… raz… dwa… trzy… Wie, że od tej decyzji nie będzie już odwrotu. Ma przecież prawo do swoich marzeń. I ma już tyle planów, tyle możliwości. Jeśli sama nie zawalczy o swoje szczęście, to nic nie dostanie. Od zawsze musiała wydzierać życiu to, co jej się należy. Bo się należy, prawda?

On zaś smacznie spał. Jego jeszcze życie nie zdążyło poturbować. Czy to nie piękne? Mieć tyle różnych ścieżek do wyboru? Tyle możliwości, tyle planów. Czy życie nie jest fascynujące przez to, że mamy prawo decydować o sobie?

Zegar drugi – popękany ekran smartfona. Godzina 8.27. Słońce odbija się w szybce telefonu podkreślając każdą rysę. Zupełnie jak na jej sercu. Słyszy szum nadjeżdżającego autobusu. Nie ta linia. Czeka dalej. Może spróbuje jeszcze raz. Przesuwa palcem po ekranie. Biiip…biiip…biiip…przepraszamy abonent czasowo niedostępny. Warkot silnika odjeżdżającego autobusu. To znaczy została sama. Świetnie.

On zaś niczego nie świadomy odpoczywa. Niczym się nie martwi. Każdy etap ma swoje wymagania. Teraz ma czas na własny rozwój, aby gdy nadejdzie odpowiedni moment był gotów.

Trzeci zegar – duży i okrągły. Mała wskazówka na 12, duża na 6. Tym razem pomieszczenie zalewa światło dnia. Przez uchylone okno wpada rześkie, wiosenne powietrze. Z ulicy dobiega przytłumiony gwar ulicy. Tylko w jej głowie ta sama gonitwa myśli. Słyszy miarowe tykanie zegara. Ale wcale jej to nie uspokaja. Coraz mocniej wykręca palce, delikatnie trzaskają kostki stawów. Jeszcze może stąd wyjść. Wstaje. Siada. Nie, nie może. Duża wskazówka przesuwa się o kolejną kropeczkę. Właśnie, to po prostu kolejna kropeczka w jej życiu. Problem, który można wymazać jak źle narysowaną kreskę na papierze. Skrzypnięcie drzwi. „Zapraszam do gabinetu…”.

On czuje, że coś jest nie tak. Czuje, że jego bezpieczne dotąd schronienie właśnie się rozpada. Ktoś zabrał mu powietrze. Chce zaczerpnąć tchu, ale nie może. Coś chwyta go za stópkę i ciągnie. „Przestań, to boli!” chce krzyczeć, ale nie może. „Boję się…” szuka ratunku, ale nie może go znaleźć. Pomo…trzask łamanej czaszki. Ciemność.

Na zewnątrz jasno. Marcowe słońce pieści swoimi promieniami jej twarz. Odwraca się w stronę ciepła. Ale go nie czuje. Dziś 21 marca. Miała lekko wkroczyć w nową wiosnę swojego życia. Pozbyła się problemu. Więc dlaczego coś jednak wciąż jej ciąży?

Jego już nie ma. A czy ona jest?

Autorka anonimowa

Także mogą Cię zainteresować: