W sobotę, 19 grudnia, czyli kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, wolontariusze krakowskiej komórki Fundacji Pro zorganizowali ostatnie w tym roku pikiety – pod Szpitalem im. Ludwika Rydygiera oraz na Rynku.

W sobotę, 19 grudnia, czyli kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, wolontariusze krakowskiej komórki Fundacji Pro zorganizowali ostatnie w tym roku pikiety – pod Szpitalem im. Ludwika Rydygiera oraz na Rynku.

Okres przedświąteczny to czas, kiedy do Krakowa przyjeżdża wielu gości z kraju i z zagranicy. Staliśmy przed Sukiennicami od strony ulicy Szewskiej, gdzie było trochę mniej osób niż na jarmarku pod Mickiewiczem. Jednak wiemy – z rozmów oraz z reakcji ludzi na banery ze zdjęciami dzieci po aborcji – że odbiór naszej akcji był bardzo szeroki.

Podczas tej pikiety zdarzyło się kilka niecodziennych sytuacji. Podszedł do nas dość młody, elegancko ubrany mężczyzna i z oburzeniem zaczął nam zarzucać, że takich rzeczy nie powinno się pokazywać publicznie, że to skandal. Odpowiedzieliśmy, że mordowanie dzieci rzeczywiście jest skandalem, na co pan zareagował zaprzeczeniem –  „to nie jest morderstwo”…  Zapytałam: „Kiedy w takim razie według pana zaczyna się życie?”, na co on stwierdził: „To bardzo dobre pytanie; ale zwrócą państwo uwagę, że przecież bakteria to też jest życie…” Jakże dziwne porównanie. Jak można mówić o życiu bakterii, jednocześnie kwestionując prawo do życia dzieci nienarodzonych?

Bardzo przykry był dla nas moment, w którym pewna kobieta w starszym wieku zaczęła głośno wołać, że ona miała już dwie aborcje i zrobiłaby to ponownie, gdyby mogła… Zapewniliśmy tę panią o modlitwie za nią, pomimo jej sprzeciwu i zapewnień o braku lęku przed śmiercią. Myślę, że trzeba się modlić za osoby, które dokonały aborcji i za ich bliskich. To wydarzenie szczególnie mocno nam to uświadomiło.

Pod koniec pikiety inna kobieta podeszła, chcąc porozmawiać o naszej metodzie. W jej ocenie zdjęcia były za drastyczne i  chciała się z nami podzielić swoimi odczuciami. Rozmawiałam z nią dłuższą chwilę. Okazało się, że jej brat pracuje jako ginekolog w Kanadzie i jest pro-life. Nie chce zabijać dzieci. Pani też była pro-life, tylko nie mogła się przekonać do przekazu. Wyjaśniłam, że my również uważamy te zdjęcia za straszne, ale aborcja właśnie taka jest. Jeżeli chcemy, aby ludzie uświadomili sobie zło, które się dzieje – w Polsce codziennie mordowanych jest 6 dzieci – to musimy im to zło pokazać. Powiedziałam również o świadectwach, jakie przesyłają do nas kobiety, które po zobaczeniu tych zdjęć nie poszły na umówiony „zabieg”. Ich dzieci dzisiaj żyją. Pod koniec dyskusji pani zgodziła się, że to trzeba pokazywać i dobrze, że w ten sposób działamy – te zdjęcia budzą sumienia.

Bardzo ciekawa była również sytuacja, kiedy jeden z naszych wolontariuszy postanowił podejść do mężczyzny pracującego w jednej ze znanych telewizji tzw. „głównego nurtu” i poprosić o wsparcie dla Fundacji. Ku naszemu początkowemu zdziwieniu, które przemieniło się w radość, mężczyzna stwierdził, że w tej telewizji pracują różni ludzie, którzy mają swoje zdanie; a on sam popiera nas i chętnie podpisze deklarację.

Przez całą pikietę kilkunastu wolontariuszy zbierało deklaracje wsparcia dla Fundacji Pro – w sumie podpisało się 75 osób, co uważamy za świetny wynik! Bardzo nas cieszy fakt, że tak wielu ludzi priorytetowo traktuje sprawę obrony życia najmniejszych dzieci.

Rok 2016 już teraz zapowiada się niezwykle pracowicie dla wszystkich osób, które chcą budować w Polsce cywilizację życia – niedługo zostaną podane szczegóły odnośnie planowanych działań.

„Aby każde dziecko miało prawo do życia” – mamy nadzieję, że to noworoczne życzenie niedługo się spełni!

W Krakowie cały czas poszukujemy osób chętnych do współpracy – zapraszamy na kurs dla prolajferów, który odbędzie się już 16 stycznia (zapisy: www.proprawodozycia.pl/kursy).

[author] [author_image timthumb=’on’]http://www.proprawodozycia.pl/wp-content/uploads/2015/11/DSC0423-Kopia-male.jpg[/author_image] [author_info]Anna Trutowska Fundacja Pro – Prawo do Życia: Kraków [/author_info] [/author]

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN