Szukaj
Close this search box.

Najpierw zabili dziecko, potem odcisnęli na pamiątkę jego stópki

Shannon ucieszyła się, gdy się dowiedziała, że spodziewa się drugiego dziecka. Po wstępnej diagnozie zespołu Downa spędziła „następne kilka tygodni próbując nie być zbyt przywiązaną, ale trudno jest nie kochać dziecka o które się modliło.” – stwierdziła.

Po potwierdzeniu się diagnozy rodzice nie chcieli pozwolić córce żyć, gdyż musiałaby przejść po porodzie wiele operacji oraz żyć z zespołem Downa. Zamiast tego zabili ją, a po aborcji zważyli, by stwierdzić, że ważyła już 350 gramów. Odcisnęli sobie też jej stópki i zapewne trzymają w domu na widocznym miejscu jako trofeum zabójców.

Żeby zabić swoje dziecko przejechali wiele kilometrów z Alabamy (gdzie taka aborcja jest nielegalna) do Wirginii, dodatkowo płacąc katom 3 tysiące dolarów za jego śmierć.

Matka wypowiada się na temat całej tej sytuacji z wielkim ubolewaniem, jakby była przekonana, że zabijając swoje dziecko wyświadczyła mu przysługę. Wydaje się być kompletnie ślepa na to, że prawdziwa miłość i miłosierdzie polega na trosce o chorych i słabszych, a nie na zabijaniu ich. Czy jeśli jej starsze dziecko zachoruje i będzie wymagało wielu operacji to też uzna, że czas je zabić? Czy tak wygląda logika takiego pseudo-miłosierdzia?

Aborcja chorych dzieci jest karykaturą miłości, największym jej wypaczeniem, odwróceniem pojęć. Dodatkowo za pozornym miłosierdziem skrywa się skrajny egoizm rodziców, którym nawet w głowie nie postanie myśl, by mieli dać komuś więcej miłości i uwagi niż sobie uprzednio postanowili. Wiadomo też, że miłość cedzona i ograniczana do pewnych ram tak naprawdę miłością nie jest. Dziecko kocha się za to, że jest, a nie za to, że jest zdrowe. Czy ludzie tacy jak Shannon przejrzą na oczy, by to ujrzeć?

Źródło: https://www.lifenews.com/(…)

...

Więcej interesujących treści

Kolejne szpitale zabiją dzieci – mamy nowe dane!

W kolejnych polskich szpitalach wykonuje się aborcje z tzw. wskazań psychiatrycznych u matki dziecka. Przyczyną są m.in. depresja, nerwica natręctw, a nawet… uzależnienie od nikotyny.

Wesprzyj naszą działalność:

. PLN