Kolejny czwartek, kolejna pikieta, kolejni ludzie. Dziś znów ponad 20 osób przyszło pod Szpital Bielański, by stanąć w obronie dzieci z Zespołem Downa. Niby w dzisiejszym świecie szuka się wciąż nowych bodźców, a ci ludzie po raz kolejny przychodzą, po raz kolejny trzymają ten sam plakat, po raz kolejny służą tej samej sprawie. Magda jechała godzinę z uczelni, by ? zdążyć na ostatnie pięć minut pikiety. "Mogłam wam napisać, że jestem duchem z wami, ale co by to zmieniło" W jaki sposób realnie bym stanęła po stronie tych dzieci? Przecież chodzi o to, żeby tu być."

Maciek i jego siostra Zuzia przyjechali z Gdyni, specjalnie na pikietę. “Jechaliśmy z sześć i pół godziny, ale w nocy, to mogliśmy pospać. Ja jestem pierwszy raz w Warszawie” – mówi Zuzia.

Dziś uczestnicy modlą się Litanią do błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, którego imię nosi Szpital Bielański. “Apostole godności człowieka, obrońco nienarodzonych” wybrzmiewa bardzo mocno. Dopiero jednak wezwanie “okrutnie umęczony” najbardziej obrazuje to, jak traktuje się tu chore dzieci.

Pikietujący za tydzień wrócą pod Szpital Bielański. Będą wracać tak długo, aż dzieci niewinne przestaną być zabijane.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: