Szpital Orłowskiego w Warszawie jest szpitalem, w którym w 2016 roku zabito aż 120 poczętych dzieci! Łatwo policzyć, że ginęło tu ich średnio troje tygodniowo, najczęściej podejrzanych o chorobę. Kiedy protestowaliśmy przeciw tej makabrze, pokazując jak wyglądają ciała nienarodzonych, zabitych w wyniku aborcji, sami aborcjoniści zaczęli niszczyć te plakaty, personel szpitala natomiast oskarżał nas o wywoływanie traum wśród pacjentów.

Minęło kilka miesięcy. Stoimy dalej pod szpitalem, choć personel szpitala, organizacje aborcyjne oraz lewicowe media zmęczyły się nieco przypuszczaniem na nas ataków. Okazało się jednak, że na reklamie zawieszonej na murach szpitala również pojawiły się zwłoki! I nie mamy z tą reklamą nic wspólnego.

Chodzi tym razem o reklamę wystawy „Body Worlds” – reklamę wystawy ciał spreparowanych z ludzkich szczątków, budzącą wśród wielu spore wątpliwości etyczne. Co ciekawe, na stronie reklamowanej przez szpital Orłowskiego wystawy zachęca się do przychodzenia również z dziećmi. „Ponad 47 milionów osób, w tym małe dzieci, odwiedziły wystawy BODY WORLDS na całym świecie. Jeśli rozważasz przyprowadzenie dziecka lub grupy szkolnej, zapraszamy na naszą stronę internetową w celu zapoznania się ze szczegółami o edukacyjnej formie wystawy.” – piszą organizatorzy w FAQ.

A jednak zwłoki zabitych w wyniku aborcji dzieci nadal budzą przerażenie. Tłumaczy się, że przecież „dzieci mogą to zobaczyć”. Jaka jest różnica? Może taka, że w szpitalu, w którym prawie co drugi dzień z zimną krwią zabija się niewinne dziecko, lekarzy wyraźnie gryzie sumienie?

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN