W ubiegłym tygodniu w wielu polskich miastach w gablotach reklamowych pojawiły się estetyczne grafiki przedstawiające w pełni ukształtowane nienarodzone dziecko. Ucieszyłam się widząc, że tych plakatów jest naprawdę wiele i są swoistego rodzaju uziemieniem dla wszechobecnych w przestrzeni publicznej piorunów prezentowanych jako symbol walki o rzekome prawo do zabijania najmłodszych dzieci.

Grafiki te, w odróżnieniu od pokazywanych przez nas zdjęć ofiar aborcji nie mają na celu uświadamiania czym jest zbrodnia aborcji i jak wyglądają jej efekty. Przypuszczam, że założonym przez fundatora celem tego przedsięwzięcia było zaakcentowanie wartości życia dzieci nienarodzonych poprzez łagodny przekaz budzący pozytywne skojarzenia.

Pozytywne grafiki nie zawsze budzą pozytywne uczucia?

Zdawać by się mogło, że w odróżnieniu od drastycznych zdjęć ofiar zabójstw prenatalnych (które zakłócają poczucie tzw. świętego spokoju i skutecznie konfrontują odbiorcę z tragiczną rzeczywistością) miła dla oka grafika przedstawiająca nienarodzone dziecko nie powinna wzbudzać negatywnych reakcji, a tym bardziej stać się obiektem ataków bandyckiego wandalizmu. Nic bardziej mylnego! Już po kilku dniach niektóre plakaty zostały zamazane i opatrzone symbolami tzw. strajku kobiet. To proaborcyjnym wandalom spod znaku błyskawicy nie wystarczyło. W ostatnich dniach niektóre gabloty zostały doszczętnie zniszczone – rozbito szybę i zniszczono plakat.

Jak widać każdy, nawet najbardziej łagodny przekaz pro-life budzi wściekły histeryczny opór zagorzałych zwolenników zabijania nienarodzonych. Nikogo nie dziwi już fakt, że najczęściej niszczone są fotografie prezentujące ofiary aborcji – bowiem ta metoda walki z tym procederem jest najbardziej skuteczna i najgłębiej penetruje ludzkie sumienia.

Zaciekli przeciwnicy naszej metody często akcentują, że nie o nasze poglądy im chodzi lecz o zastosowaną przez nas metodę. Czyżby?! A jak wytłumaczyć niszczenie grafik, które w żadnej mierze nie szokują, ani nie konfrontują z tragicznymi skutkami aborcji? Sprawcami tych szkód nie są przecież zwolennicy skutecznej walki z aborcją. Na portalu killing-teamu oraz innych proaborcyjnych platformach pojawiają się nienawistne i zapalczywe komentarze pod adresem inicjatora łagodnej kampanii pro-life.

Co trzeba mieć w sercu i umyśle, aby tak zapalczywie niszczyć wszystko co choćby w najmniejszym stopniu przypomina o człowieczeństwie i godności dzieci nienarodzonych? Kim trzeba być, aby bez najmniejszych skrupułów niszczyć cudzą własność w imię swoich chorych uprzedzeń i nienawiści? Jak bardzo trzeba nienawidzić dzieci nienarodzonych, aby się dopuszczać takich rzeczy? Nawiasem mówiąc autorzy tych barbarzyńskich akcji mają w pogardzie nie tylko tych najmłodszych, lecz również samych siebie. Kwestionując człowieczeństwo nienarodzonych negują również własne człowieczeństwo na określonym etapie własnego życia. Świadczy to o ich kondycji moralnej i emocjonalnej.

To, co widzimy w ostatnich dniach to kolejna odsłona metod działania zwolenników zabijania dzieci. Jak widać nie cofną się oni przed niczym by zamknąć usta wszystkim, którzy w jakiejkolwiek, choćby najbardziej delikatnej formie upominają się o prawa nienarodzonych.

Blokowanie inicjatyw za życiem

W krajach Europy zachodniej wszelkie inicjatywy przeciwników aborcji są blokowane. We Francji można trafić do więzienia nawet za prowadzenie strony internetowej przedstawiającej matkom rozwiązania alternatywne dla aborcji. W kraju nad Sekwaną nie wolno również pokazywać zdjęć uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa. Niejeden zwolennik aborcji by chciał aby tak samo było w naszym kraju.

Niedawno w jednym z polskich miast pojawiły się ładne zdjęcia dzieci z zespołem Downa z napisem „dziękuję za życie”, które również były dewastowane i ostro krytykowane na proaborcyjnych forach. Wściekłość u aborcjonistów wywołuje już nie tylko zdecydowana walka z aborcją, lecz nawet samo choćby najbardziej delikatne zaakcentowanie człowieczeństwa oraz godności nienarodzonych. Zdarzają się także groźby pod adresem organizacji zajmujących się działalnością pomocową! Wszak znacznie trudniej rościć sobie prawo do zabijania ludzi, niż terminowania ciąży czy usuwania produktów koncepcji.

To, co się dzieje pokazuje dobitnie, że głoś przeciwników zabijania ludzi musi być dobrze słyszany i nie mogą oni dać się zastraszyć. Ataki nie mogą nas zniechęcać, lecz jeszcze bardziej motywować każdego z nas (niezależnie od tego w jakim obszarze działamy) do tego, abyśmy nie dali się zakneblować jak nasi koledzy z innych krajów. W Polsce głos nienarodzonych nie ucichnie pomimo usilnych starań ze strony ich śmiertelnych wrogów.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN