Mężczyzna, który w wyniku aborcji stracił nogi i palce

Cudem przeżył, choć w wyniku aborcji chirurgicznej stracił obie nogi oraz palce u rąk. W Polsce dzieci również przeżywają aborcje - odkłada się je na bok, żeby udusiły się w męczarniach.

Wśród osób walczących o prawo do życia dla każdego człowieka nie brakuje osób, które żyją po „nieudanej” aborcji. Nieudanej w cudzysłowiu, bo trudno nazwać nieudanym zabieg, w wyniku którego człowiek zamiast zginąć – przeżył. Jednym z nich jest Gianna Jessen, którą próbowano zabić w 30 tygodniu ciąży metodą wstrzyknięcia roztworu soli do worka owodniowego w klinice należącej do Planned Parenthood. Gianna przeżyła, choć zmaga się ze skutkami porażenia mózgowego. Inną kobietą, którą próbowano zamordować przed narodzeniem jest Melissa Ohden, założycielka The Abortion Survivirs Network, organizacji pomagającej ludziom, którzy przeżyli własną aborcję. Melissa na szczęście żyje dziś jako zdrowa kobieta.  

Mniej szczęścia miał Nik Hoot, mężczyzna, którego rodzice w 1996 roku zdecydowali się w 24 tygodniu ciąży dokonać aborcji. Warto wiedzieć, że zabicie nienarodzonego człowieka w 24 tygodniu ciąży jest możliwe również w Polsce, jeśli tylko zachodzi podejrzenie wad rozwojowych. Nik jednak cudem przeżył, choć w wyniku aborcji chirurgicznej stracił obie nogi oraz palce u rąk. W Polsce dzieci również przeżywają – odkłada się je na bok, żeby udusiły się w męczarniach.  

Niepełnosprawność Nika nie przeszkadza mu w aktywnym życiu – chłopiec szybko nauczył się chodzić w protezach, a jego adopcyjni rodzice zrobili wszystko, by zminimalizować makabryczne skutki aborcji. Nik uprawia również sport – między innymi koszykówkę i zapasy. Kiedy był mały, zadawał mnóstwo pytań o swój stan zdrowia, chcąc wiedzieć, z jakiego powodu nie ma nóg i palców. Można tylko przypuszczać, jak trudne było uświadomienie chłopcu, że stracił je w momencie, gdy postanowiono go zabić przed narodzeniem. Dziś jednak Nik nazywa siebie żyjącym dowodem na to, że aborcja nie może być w żadnym przypadku rozwiązaniem.

Jak sytuację podsumowała adopcyjna mama Nika: legalizacja aborcji nie czyni jej ani etyczną, ani moralną. Przepisy prawne nie zapewniają bezpieczeństwa, a już z pewnością nie dla osoby, która ma nieszczęście mieszkać w łonie kobiety dokonującej aborcji. Mogą to potwierdzić dzieci, które przeżyły, okaleczone, na całe życie.

Źródło: https://pl.aleteia.org/2019/05/02/w-trakcie-aborcji-stracil-nogi-musze-zyc-z-wyborem-kogos-innego/

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN