Kraków już zbiera podpisy pod obywatelskim projektem o ochronie życia

ra gowin krakw 4Podchodzę do licznej rodziny, zachęcam dorosłych do poparcia naszej inicjatywy, ociągają się, nie chcą niczego podpisywać. O szczegółach naszej zbiórki dowiaduje się babcia i prabacia całej grupy. Nakazuje wszystkim wyciągać dowody, a po chwili lista zapełnia się kolejnymi nazwiskami. Babcia nie pamięta jednak numeru pesel, nie ma dowodu. Może wymyślę jakiś? – pyta z przekąsem. Wszyscy zaczynają się śmiać.

ra gowin krakw 4Podchodzę do licznej rodziny, zachęcam dorosłych do poparcia naszej inicjatywy, ociągają się, nie chcą niczego podpisywać. O szczegółach naszej zbiórki dowiaduje się babcia i prabacia całej grupy. Nakazuje wszystkim wyciągać dowody, a po chwili lista zapełnia się kolejnymi nazwiskami. Babcia nie pamięta jednak numeru pesel, nie ma dowodu. Może wymyślę jakiś? – pyta z przekąsem. Wszyscy zaczynają się śmiać.

Relacja z akcji podpisowej pod obywatelskim projektem ustawy o ochronie życia Kraków-Łagiewniki.

Do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach nadciągają tłumy pielgrzymów. Pojedyncze osoby, rodziny z dziećmi, ludzie młodzi, starzy, grupy z okolicznych miasteczek i wsi – wszyscy ufni w dobroczynne działanie łask przywiązanych do nadzwyczajnego odpustu zupełnego, którego można dostąpić w tym szczególnym dniu – w Świętym Dniu Bożego Miłosierdzia.

Zbiórkę podpisów w obronie życia zaczynamy o godzinie dziewiątej rano. Nasze młode, uśmiechnięte twarze i żółte charakterystyczne koszulki z logo Fundacji Pro-Prawo do Życia wzbudzają zainteresowanie pielgrzymów idących ulicą Św. Siostry Faustyny. Podchodzę do grup zmierzających do sanktuarium na uroczyste msze święte. Zaciekawionym osobom wyjaśniam założenia zarejestrowanego 2 kwietnia 2013 r. Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji”. Przygotowany obywatelski projekt przywrócić ma pełną ochronę życia nienarodzonych dzieci chorych i podejrzanych o chorobę. Niektórzy nie pytają o szczegóły akcji, wystarczy im deklaracja – jesteśmy przeciwko aborcji dzieci chorych – i podpisują bez namysłu. Inni upewniają się, czy to na pewno akcja pro-life. Wielu dopytuje się o cele i założenia nowej inicjatywy ustawodawczej. Razem czytamy aktualnie obowiązującą w polskim prawie ustawę, a następnie projekt zmiany tej ustawy. Ci ludzie chcą wiedzieć, co dokładnie podpisują. Tych, którzy wahają się podpisać, proszę o uczynek miłosierdzia. Składają podpis i zaczynają nas błogosławić i chwalić. Doceniam ten akt wiary i zapewniam o swojej modlitwie. Przekonuję osoby wymawiające się niepamięcią numeru pesel, aby jednak poszukały dowodu. Argumentuję, iż aborcja jest wielkim złem i numer pesel nie powinien stanowić przeszkody w ratowaniu dzieci, które same nie mogą się bronic. Czekam cierpliwie na każdy, z trudem składany, podpis. Słucham ciekawych świadectw i deklaracji poparcia dla wszelkich akcji pro-life. Tłumaczę swoim rozmówcom, że trzeba mieć zawsze nadzieję i nie ustawać w walce o prawo do narodzin dla każdego dziecka. Podchodzę do licznej rodziny, zachęcam dorosłych do poparcia naszej inicjatywy, a ci ociągają się, nie chcą niczego podpisywać. O szczegółach naszej zbiórki dowiaduje się babcia i prabacia całej grupy. Nakazuje wszystkim wyciągać dowody, a po chwili lista zapełnia się kolejnymi nazwiskami. Babcia nie pamięta jednak numeru pesel, nie ma dowodu. Może wymyślę jakiś? – pyta z przekąsem. Wszyscy zaczynają się śmiać.

Niektórzy nie chcą nic podpisywać, gdyż boją się udostępniać publicznie swoje dane osobowe. Nie będziemy mieszać się do polityki – odpowiadają w pośpiechu. Spotykam również zdeklarowanych zwolenników aborcji eugenicznej. Tym, którzy chcą rozmawiać pokazuję zdjęcia abortowanych dzieci. To wywołuję irytację. Tłumaczę, że jeśli kogoś nie przekonuje zasada, która mówi, że nie wolno zabijać ludzi, to warto zobaczyć, czym aborcja jest w swojej przerażającej treści. Innej parze również pokazuję te zdjęcia, ale nie chcą poprzeć akcji. Po chwili wracają i podpisują. Niektórzy patrzą na mnie z politowaniem, nie chcą rozmawiać, nawet nie słuchają.

Kończymy „akcję podpisową” przed 17.00. Zmęczenie i obowiązki nie pozwalają nam dłużej pracować. Siostrze zakonnej, która podpisuję moją ostatnią kartę żalę się na zatwardziałość wielu ludzkich serc wobec zbrodni aborcji; patrzy tylko na mnie ze smutkiem.

Na koniec wszystkich naszych tak licznych dobroczyńców polecam Bożej Miłości, a dla innych … proszę o Miłosierdzie i łaskę nawrócenia…

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN