Kłamstwa z artykułu Newsweeka dot. aborcji

Kłamstwa z artykułu Newsweeka dot. aborcji

27 marca, tuż przed świętem Wielkanocy, w Newsweeku pojawił się paszkwil dotyczący szkoleń Fundacji Pro-Prawo do Życia. Żeby rewelacje głoszone przez panią Monikę Rozpędek były wiarygodne, zmieszała ona zupełnie kłamstwa z rzeczywistością pojawiającą się na naszych szkoleniach.

27 marca, tuż przed świętem Wielkanocy, w Newsweeku pojawił się paszkwil dotyczący szkoleń Fundacji Pro-Prawo do Życia. Żeby rewelacje głoszone przez panią Monikę Rozpędek były wiarygodne, zmieszała ona zupełnie kłamstwa z rzeczywistością pojawiającą się na naszych szkoleniach. W ten sposób powstała dziwna zupa o mało przekonującym smaku. Wolontariusze zaś i osoby, które szkolenie przeszły, nie mogły wyjść z podziwu nad iście goebbelsowską propagandą.

„Okazuje się, że zdjęcia zamieszczone na antyaborcyjnych billboardach mają 50 lat – pochodzą z lat 60, kiedy kobiety nie miały jeszcze dostępu do bezpiecznych metod usuwania ciąży.” możemy przeczytać w artykule. Niestety, aborcjoniści nie uzgodnili wspólnej wersji z aktywistami partii Razem, którzy twierdzą z kolei, że zdjęcia pochodzą z lat 70′.

Tymczasem, na stronie organizacji, która wykonała zdjęcia, można znaleźć potwierdzenie autentyczności podpisane przez abortera i fotografa, datowane na 2008 rok. Na wielu zdjęciach, w celu pokazania rozmiaru takiego dziecka, znajdują się monety, na których można odczytać datę wybicia – 1998 r., co rzecz jasna oznacza, że zdjęcia zostały wykonane nie wcześniej niż w 1998 r., na innej serii znajdziemy porównanie do banknotu jednodolarowego datowanego na 2006 r.

Inny zarzut do zdjęć podnosił kwestię rzekomego niewykonywania w Polsce aborcji metodą mechaniczną. Gdyby „dziennikarka” spróbowała kiedyś przyjrzeć się plakatom, zauważyłaby może, że większość nienarodzonych na nich widniejących jest w „całości”, nie są rozczłonkowani. Można więc zakładać że zostali zamordowani metodą farmakologiczną. Wcale nie mniej okrutną, niż pozostałe. Nie ma jednak dowodów, że w Polsce nie stosuje się innych metod aborcji. Szczególnie, że stosuje się je z pewnością za granicą.

W artykule skompromitował się również dr Pałaszewski, przedstawiony jako ordynator kliniki zajmującej się między innymi metodą in vitro oraz „adopcją” komórek jajowych. Twierdzi on, że Fundacja „manipuluje wiekiem zarodka” i tak naprawdę podaje go nie od dnia ostatniej miesiączki, a od pierwszych dni rozwoju człowieka. Dziecko jest więc dwa tygodnie „młodsze”. Jest to pocieszające, biorąc pod uwagę, że spore grono aborcjonistów zarzuca nam pokazywanie starszych dzieci, niż to opisujemy, jednak gdyby doktor spojrzał na plakat, zobaczyłby że podpisujemy go: „aborcja w… tygodniu życia”, nie ciąży.”

Czytelnikom Newsweeka pokazano również (co nie jest żadną tajemnicą) zdjęcia nienarodzonych w 6 oraz 8 tygodniu życia, twierdząc że nie są oni podobni do zdjęć zamordowanych z naszych plakatów. Rzeczywiście, mogą nie być podobni, gdyż najczęściej pokazywane są u nas zdjęcia starszych dzieci. Wcześniej aborcje przeprowadza się rzadko, biorąc pod uwagę że kobieta o ciąży dowiaduje się najczęściej w 5-7 tygodniu. Sporadycznie pokazywaliśmy zdjęcia z 9 i 8 tygodnia życia. Nie odbiegały od obrazka przedstawionego na newsweekowej rycinie.

Od dawna wiadomo, że aborcjoniści nie będą mówić prawdy, gdyż ta jest okrutna. Aborcja jest morderstwem, którego dawno powinno się zakazać. Nie ma w niej „różu i brokatu”, podobnie jak nie było go w holokauście oraz innych przerażających zjawiskach, które na szczęście już się skończyły. Czy tak samo skończymy z zabijaniem tych najbardziej niewinnych?

 

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: