Przeżył niemal całe stulecie i brał aktywny udział w ważnych i tragicznych wydarzeniach tego okresu – w dwóch wojnach światowych, wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, widział z bliska przewrót majowy. Był także nauczycielem i wychowawcą, represjonowanym zarówno przez sanację, jak i komunistów. Przeżył też rok 1989 i wyraźnie mówił o tym, że komunizm nie upadł.
Ważną częścią jego życia i działalności stała się obrona nienarodzonych. Był autorem katolickiej antyaborcyjnej powieści pt. „Kainka”.
Powieść, której akcja dzieje się pod koniec lat 30., została napisana w latach 40., a poprawiona i wydana (w drugim obiegu) w latach 50. Temat jednak po tych kilkudziesięciu latach wciąż jest aktualny – obecnie coraz bardziej. Książka porusza temat dzieciobójstwa, ale i inne ważne kwestie. PRLowscy cenzorzy uznali „Kainkę“ za niebezpieczną, za jej wydanie ksiądz trafił nawet do więzienia, poza tym długo miał zakaz obejmowania stanowisk kościelnych, a już na emeryturze ZUS pozbawił go prawa do otrzymywania świadczeń.
W 1977 r. był współzałożycielem Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny. Twórcy komitetu opublikowali „Odezwę do wszystkich uczciwych Polaków”. W szczególności chcieli doprowadzić do zniesienia bądź likwidacji aborcyjnej ustawy z 1956 roku, niezgodnej z konstytucją, oraz dokumentami międzynarodowymi.
Ustawa była szkodliwa z wielu względów, m. in. naruszała piąte przykazanie „nie morduj”, legalizowała i usprawiedliwiała zabójstwo nienarodzonych, sprowadzała świętość związku między kobietą i mężczyzną, otwartego na przyjęcie nowego życia, do egoistycznych zapędów decydowania o tym, czy dziecko wpasowuje się w ich życiowy grafik.
W odezwie podkreślano, że każdy człowiek zaczyna się od poczęcia, co jest absolutnym pewnikiem naukowym, niezależnie od tego, czy wierzy się w istnienie duszy, czy nie. Choć wszystkie cywilizowane społeczeństwa uważają zabijanie ludzi za złe, to w całym świecie szerzy się aborcja, czyli zabijanie poczętych dzieci. Rządy „cywilizowanych” państw nie tylko legalizują, ale również popierają ten morderczy proceder.
Uchwalaniu tych ludobójczych praw towarzyszy propaganda i agitacja, mówiące o dobru kobiety, jej zdrowiu, wolności, szczęściu, postępie. Skutkiem tego są jednak unieszczęśliwianie milionów kobiet (które nie mogą mieć dzieci i których dręczą wyrzuty sumienia) oraz demoralizacja społeczeństw i rozkład narodów. Inspiratorzy i twórcy takich ustaw znają te skutki doskonale, a ich prawdziwe cele to likwidacja instytucji rodziny (także poprzez zaprowadzenie przymusowej, powszechnej eutanazji) i rozkład społeczeństw.
Ks. Tworkowski nie był typowym tradycjonalistą, ale pobożnym i konserwatywnym kapłanem, który sprzeciwiał się nowinkarstwu w Kościele. Zmarł 7 marca 1999 r., przeżywszy 98 lat, w tym blisko 73 lata w kapłaństwie. Niezłomnie bronił życia w niezwykle trudnych czasach, kiedy za obronę prawdziwych wartości groziło więzienie, a nawet śmierć. Warto pamiętać o księdzu i o jego działalności także dzisiaj – w czasach również niełatwych dla obrońców życia.
Obecnie na pewno jest inaczej – pod niektórymi względami lepiej, pod innymi gorzej niż za PRL… ale walka o nienarodzonych jest coraz bardziej potrzebna!