Jeszcze zaprosisz mnie na chrzciny – historia Barbary

Jeszcze zaprosisz mnie na chrzciny – historia Barbary

Jestem pod niesamowitym wrażeniem świadectwa księdza. W tym momencie poczułam, że i ja muszę opowiedzieć swoją historię, kiedy i mnie proponowano aborcję.

Ja też pochodzę ze Słupska. 32 lata temu byłam w ciąży z drugą moją córką, ale któregoś dnia – był to koniec drugiego miesiąca ciąży, po przyjściu z pracy do domu usiadłam sobie na balkonie, świeciło piękne słonko i zasnęłam.

Obudziłam się z wysypką na ręku. Od tamtej pory zaczęły się moje wizyty u lekarzy. Stwierdzono, że dziecko może urodzić się chore i że powinnam dokonać aborcji.Tylko jedna pani doktor z oddziału zakaźnego szpitala w Słupsku wyszła za mną na korytarz, objęła mnie ramieniem i powiedziała te słowa, których do końca życia nie zapomnę, a były to słowa: „dziecko rodź, Pan Bóg dał, Pan Bóg pobłogosławi, jeszcze zaprosisz mnie na chrzciny”. Co ja wtedy przeżyłam, to wiemy tylko ja i Pan Bóg.

Nie dokonałam aborcji, urodziłam cudowną córkę, która nieustannie do mnie się uśmiechała, a ja czułam w sercu, że to są jej podziękowania za to, że ją urodziłam. Kocham ją nad życie, zresztą jak i moją pierwszą córkę o 5 lat starszą. Dziecko urodziło się szybko, zdrowe, cudownie się rozwijało i na palcach jednej ręki mogę policzyć jej choroby, takie dziecięce, nic poważnego. Dzisiaj jest po studiach, jest architektem, jest już sama mamą dwójki cudownych synków. Nigdy też bym nie spodziewała się, że będę w tak cudowny sposób mogła się z nią porozumiewać. Wystarczy, że spojrzymy na siebie i już wiemy o co chodzi lub np. o czymś w tym samym momencie pomyślimy i zaczynamy o tym mówić, wybuchając jednocześnie śmiechem.

Do końca życia będę dziękować Bogu, że tak mną pokierował.

Wiem, że jest to dziecko Boga, od samego początku to czułam i czuję. To dziecko było mi też wielką podporą, kiedy miało zaledwie 13 lat. Wówczas zachorowałam na raka. Po tych wszystkich przejściach, kiedy już wróciłam do domu, ona bacznie mnie obserwowała czy ja czegoś nie potrzebuję i to ona właśnie mi uzmysłowiła pewnego razu, że jak ja się denerwuję, to wówczas jestem zmęczona i muszę odpocząć, na co ja nie zwróciłam uwagi. Do dziś dnia mnie bacznie obserwuje, tak sobie z ukrycia, ale jak trzeba to interweniuje.

Czyż to nie skarb? Tu chciałabym powiedzieć wszystkim STOP ABORCJI.

Jak łatwo lekarze wydają wyroki. Chociaż ja muszę tu przyznać, że w moim przypadku robili to z czystej „troski?” o mnie.

Widzimy, jak lekarz może się mylić. Bogu chwała na wieki!

Barbara ze Słupska

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: