Jako 17-latka zaszłam w ciążę. Po urodzeniu zaczęłam zmieniać się na lepsze

Jako 17-latka zaszłam w ciążę. Po urodzeniu zaczęłam zmieniać się na lepsze

W wieku 17 lat zaszłam w ciążę po wyjściu z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. Na początku ciąży nie było widać żadnych objawów, ja piłam i brałam narkotyki aż do prawie 4 miesiąca, bo dopiero wtedy się dowiedziałam o ciąży, dzięki znajomej, która mnie zaprowadziła do ginekologa.

Ta wiadomość o tym, że jestem w ciąży, była dla mnie straszna, nie dowierzałam, zaczęłam strasznie płakać i zaczęły się złe myśli, odkąd wyszłam od lekarza. Byłam sama, bałam się powiedzieć komukolwiek, ale powiedziałam bliskim i rodzinie. Nie miałam żadnego wsparcia, były krzyki i mówienie, żebym zostawiła to dziecko w szpitalu.

Zaczęłam być załamana, pojawiły się myśli żeby usunąć, waliłam się w brzuch, żeby je stracić. Nie chciałam, mówiłam na początku, że to pomyłka. Zero wsparcia, zero niczego, byłam z tym wszystkim sama. Przestałam pić i brać narkotyki.

Gdy nadszedł dzień porodu, szpital i porodówka to była dla mnie kolejna męka, choć chwilowa. Dostałam dziecko na brzuch, od razu położyli mi je całe brudne, we krwi i z pępowiną. Popłakałam się, że mam go na sobie, że jest taki piękny i zdrowy i nie zostawiłam go. W szpitalu bałam się ruszyć z łóżka, odłożyć synka na jego łóżeczko, wszystkiego się uczyłam, miałam taki lęk przed tym wszystkim, że coś zrobię, ale się nauczyłam.

Wróciłam do domu, każdy z bliskich nagle zaczął być zadowolony i szczęśliwy. Zaczęli mi jak mogli pomagać i uczyć mnie. Po urodzeniu synka postanowiłam zacząć się zmieniać na lepsze i się nawracać, żeby dziecko miało przykład ze mnie i żeby być dobrą mamą. Poznałam osoby, teraz są moimi przyjaciółmi, którzy mi pomogli w tym wszystkim i w akceptacji, a najbardziej żebym mogła sobie wybaczyć te złe myśli,co miałam na początku.

Mój synek ma teraz 3 latka, nazywa się Nikodem, wychowuję go sama. Jest bardzo mądrym chłopakiem, kochanym i wesołym, wiadomo, nieraz bywa ciężko, ale jestem zadowolona i dumna, że jest ze mną i przy mnie. Nieraz przychodzą do mnie wyrzuty sumienia, że mogłam tak źle myśleć, że chciałam dokonać tego najgorszego czynu. Wiem i też zrozumiałam, że to Był Boży plan, że to dziecko, jak i każde dziecko, zdrowe czy chore, jest Bożym darem największym i najpiękniejszym, jaki może otrzymać kobieta. Proszę was dziewczyny, kobiety nie usuwajcie dziecka które nosicie pod sobą, pod swoim sercem, bo wiem że będą was wyrzuty gryzły i będziecie z tym żyć do końca. Dziecko to Boży Dar.

Katarzyna Ekiert

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: