mariusz dzierzawskiWejście w życie ustawy antyaborcyjnej („Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży") ograniczyło dostęp do zabiegów aborcji. Od tej pory można jej było dokonać legalnie tylko przy zaistnieniu jednej z określonych przesłanek: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

„Ta ustawa to był krok w dobrym kierunku, gdyż ograniczała aborcję do trzech przypadków - była lepsza od ustawy chruszczowowskiej [ustawy z 27 kwietnia 1956 r. o warunkach dopuszczalności ciąży – KAI], która faktycznie wprowadzała aborcję na życzenie" – skomentował w rozmowie z KAI Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO-Prawo do życia.

mariusz dzierzawskiWejście w życie ustawy antyaborcyjnej („Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”) ograniczyło dostęp do zabiegów aborcji. Od tej pory można jej było dokonać legalnie tylko przy zaistnieniu jednej z określonych przesłanek: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

„Ta ustawa to był krok w dobrym kierunku, gdyż ograniczała aborcję do trzech przypadków – była lepsza od ustawy chruszczowowskiej [ustawy z 27 kwietnia 1956 r. o warunkach dopuszczalności ciąży – KAI], która faktycznie wprowadzała aborcję na życzenie” – skomentował w rozmowie z KAI Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO-Prawo do życia. – To nie znaczy jednak, że była to ustawa dobra. Cały czas bowiem pewne kategorie dzieci były i są wyjęte spod prawa w tym sensie, że można je legalnie zabijać, i zabija się. Chodzi tu o dzieci podejrzane o wadę genetyczną lub nieuleczalną chorobę – dodał.

„Ustawa z 1993 r. wzięła w obronę dzieci zdrowe, a zostawiła poza ochroną prawną dzieci podejrzane o to, że są chore. Dla każdego normalnego człowieka jest to skandal. Takie wykluczenie podważa wszelkie zasady etyczne, na których jest oparte każde zdrowe państwo i społeczeństwo” – stwierdził działacz pro-life.

Pod rządami lewicy doszło do rozszerzenia zapisów o dopuszczalności o tzw. przesłankę społeczną. Od 1996 r. ustawa dopuszczała bowiem przerywanie ciąży także, gdy kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej. Wymagane przy tym było złożenie oświadczenia przez kobietę ciężarną i odbycie konsultacji z innym lekarzem niż mający przeprowadzić zabieg.

Jednak Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 27 maja 1997 r. uznał, że przepis wprowadzający tę przesłankę jest niezgodny z przepisami konstytucyjnymi utrzymanymi w mocy przez tzw. Małą Konstytucję z 1992 r., dlatego, że „legalizuje przerwanie ciąży bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej oraz posługuje się nieokreślonymi kryteriami tej legalizacji, naruszając w ten sposób gwarancje konstytucyjne dla życia ludzkiego”. TK nawiązał także do artykułu 38 nowej, uchwalonej 2 kwietnia 1997 r. Konstytucji RP, który potwierdza prawną ochronę życia człowieka.

„Trybunał w uzasadnieniu napisał, że nie można różnicować wartości życia ludzkiego i to odnosi się również do życia ludzkiego w fazie prenatalnej” – przypomniał Dzierżawski.

Pytany o aktywność środowisk pro-life, Dzierżawski przypomniał, że Fundacja PRO-Prawo do życia, której jest członkiem, zorganizowała w ostatnich latach w całej Polsce ponad 300 wystaw antyaborcyjnych, a w ciągu ostatniego roku 100 pikiet „pokazujących prawdę o aborcji eugenicznej”. – Ludzie uważają aborcję za „mniejsze zło”, które trzeba tolerować tylko wtedy, gdy nie wiedzą, jak ona wygląda. Jeśli zobaczą zdjęcia lub filmy z zabiegów aborcyjnych, nie ma żadnej dyskusji – uzasadnia Dzierżawski.

Jego zdaniem, także inne środowiska pro-life prowadzą tak aktywną działalność społeczną. Składają się na nie m.in. organizowane w całym kraju marsze na rzecz życia i rodziny, konferencje naukowe, akcje protestacyjne czy lobbowanie za postawą pro-life wśród polityków. – Im więcej inicjatyw, których celem jest ochrona życia ludzkiego, tym lepiej – powiedział Dzierżawski.

Oceniając z kolei działania organizacji, które w okresie minionych 20 lat opowiadały się za liberalizacją przepisów antyborcyjnych, Dzierżawski stwierdził, że „są to te same środowiska, które ostatnio dużo mówią o przeciwdziałaniu przemocy i mowie nienawiści”. – Federa [Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny – KAI] i inne tego typu organizacje, które wzywają do legalizacji zabijania najmłodszych, niszczą podstawy moralne społeczeństwa i ład prawny państwa – powiedział Dzierżawski.

Pytany o ocenę działań polityków w czasie 20 lat obowiązywania ustawy antyaborcyjnej, zwłaszcza o próby politycznego wykorzystywania tematu aborcji, Dzierżawski stwierdził, że były takie przypadki, gdy wprowadzano dyscyplinę partyjną, albo gdy sugerowano członkom swoich partii, by głosowali przeciwko życiu”. – Tutaj pojawiał się wątek kompromisu zawartego 20 lat temu. W ostatnim czasie mówili o nim politycy Platformy Obywatelskiej. Niejasne jest jednak to, kto z kim ów kompromis zawierał. Nie uczynili tego politycy lewicy, która, gdy tylko doszła do władzy, rozszerzyła zakres dopuszczalności aborcji – przypomniał.

Zdaniem Dzierżawskiego, „strona aborcyjna nie czuje się związana tym kompromisem”. – Mam wrażenie, że chodzi o kompromis, który politycy prawicy zawierali z własnymi sumieniami. Nie wiem, jakie z tego mieli korzyści – dodał działacz pro-life.

Dzierżawski przypomina, że środowiska proaborcyjne dążyły do przeprowadzenia referendum w tej sprawie. – Liczyli na poparcie społeczne tej sprawy. Z dzisiejszej perspektywy widać, że postulaty poszerzenia zakresu dopuszczalności aborcji nie mają żadnego poparcia w odróżnieniu od tych, by objąć ochroną prawną od poczęcia wszystkie dzieci – powiedział.

Jego zdaniem, jeśli nawet „politycznie zmieniło się niewiele, to w ostatnich latach nastąpiła kolosalna zmiana stanu opinii publicznej”. – Jest ona zdecydowanie bardziej pro-life niż 20 lat temu. Teraz chodzi o to, by tę zmianę przełożyć na zmianę prawa – podkreślił Dzierżawski.

Jak poinformował, Fundacja PRO-Prawo do życia planuje powrót do Sejmu z nowym projektem nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. Będzie on polegał, ponownie jak ostatnim razem, na usunięciu zapisu o tzw. przesłance eugenicznej, zakazującej aborcji, gdy badania prenatalne stwierdzają „duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

Ze sprawozdania z realizacji ustawy przygotowywanego co roku przez ministerstwo zdrowia wynika, że w 2011 r. dokonano 669 aborcji, z czego 620 po stwierdzeniu w badaniach prenatalnych upośledzenia lub nieuleczalnej choroby.

Jak poinformował KAI Mariusz Dzierżawski, akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy antyaborcyjnej ma ruszyć „w ciągu najbliższego kwartału”. Następnie, zgodnie z art. 13 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli, Sejm będzie miał 3 miesiące na podjęcie prac nad projektem.

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN