Spójrzmy na fakty, których politycy boją się jak ognia: w 2025 roku w Polsce urodziło się zaledwie 238 tysięcy dzieci. To spadek o 14 tysięcy w stosunku do roku poprzedniego. Dlaczego dziś rodzi się u nas trzy razy mniej dzieci niż w końcówce PRL-u? Tusk nie stawia tego pytania, bo odpowiedzi obciążają jego rząd. To efekt lat straszenia kobiet porodami oraz agresywnej promocji aborcji i antykoncepcji, którą on sam wspiera. Tusk i popierający go mainstream wolą bić brawo premierowi za medialne sztuczki, niż zajmować się prawdziwymi problemami.
Zapłodnienie in vitro jest nieefektywne i niebezpieczne dla zdrowia kobiet. Ale jest w nim coś znacznie gorszego. Żeby jedno dziecko mogło się urodzić, 16 innych wyprodukowanych w laboratorium zarodków trafia do kanalizacji, albo do ciekłego azotu. Takie są ciemne strony „sukcesów” Tuska.