Sytuację nagłośniła Fundacja Życie i Rodzina. Jak informuje, w ciągu trzech miesięcy zabito w tym szpitalu 7 dzieci od 8 do 25 tygodnia życia płodowego. W dwóch przypadkach dokonano tego za pomocą chlorku potasu. Pięć aborcji dokonano z powodu przesłanki psychiatrycznej.
Kierownikiem oddziału na Zaspie jest Maciej Socha, ginekolog, który w 2020 roku wystąpił nago ze swoim… partnerem w kalendarzu wydawanym przez gejowskie pismo Replika. Niedługo później, w styczniu 2021 r., napadł na naszych wolontariuszy w Bydgoszczy, rzucając jajkami w ludzi i banery. Swoją agresję uzasadnił potem… zapobieganiem szerzenia nienawiści.
Sytuacja jest o tyle przykra i przerażająca, że szpital na Zaspie przez wiele lat był znany z wysokiej jakości opieki nad ciężarną matką i jej dzieckiem – między innymi z obrotu zewnętrznego dziecka, ratującego przed cesarskim cięciem. Przez długi czas nie dokonywano tam aborcji, a wręcz przeciwnie – ratowane były dzieci, które w innych szpitalach chciano zabijać z powodu przesłanki zagrożenia życia. Przez ostatnie lata wiele się jednak zmieniło.
Porównanie nasuwa się samo. Kiedy rozpoczęliśmy pikiety pod oleśnickim szpitalem, tamtejsza ginekologia również słynęła z wysokiej jakości i dobrej opieki, a Gizeli Jagielskiej broniły zarówno niektóre pacjentki, jak i położne, również te „katolickie”, z którymi pracowała. Po kilku latach jednak pacjentki zdecydowanie przestały bronić lekarki, pojawiły się negatywne opinie o straszeniu chorobą dziecka i złym traktowaniu kobiet. Również położne odeszły, jak twierdziły, w atmosferze mobbingu i zastraszania.
Czy szpital na Zaspie podzieli los pogrążonej dziś Oleśnicy? Jeśli jej kierownictwo nie zmieni zdania i nie przestanie zabijać tam nienarodzonych dzieci, zamiast traktować ich jak pacjentów, bardzo możliwe, że tak się stanie.