W maju i czerwcu 2021 przeprowadziliśmy 19 pikiet ze zbiórką podpisów pod projektem ustawy Stop aborcji, zainicjowanym przez Fundację Pro-Prawo do Życia.

Byłam organizatorką większości zgromadzeń, poza pięcioma na Rynku Nowomiejskim (14-18.06.2021) oraz zgromadzeniem w dniu 27.06.2021 na rogu ul. Szeroka/Szczytna.

Ataki feministek i tęczowych aktywistów

Dwukrotnie zgłaszałam w czerwcu zakłócenie legalnego zgromadzenia publicznego.

Większość naszych akcji była bojkotowana i zakłócana przez feministki z tzw. Toruńskiej Brygady Feministycznej oraz kilku-kilkunastu aktywistów LGBT (czasem nawet 20 i więcej osób). Wielokrotnie przychodził z nimi fotoreporter Maciej Wasilewski, wydając im instrukcje. Wszystkie zgromadzenia oraz zakłócenia tychże zgromadzeń znajdują się na nagraniach monitoringu miejskiego.

Blokada stolika

Tęczowi aktywiści i feministki kilkakrotnie odseparowali nasz stolik i banner ciasnym kordonem osób z tęczowymi emblematami i flagami oraz tekturami z proaborcyjnymi hasłami, uniemożliwiając przechodniom dojście do kart podpisowych i złożenie podpisu. Blokady trwały 1,5-2 godziny.

Kiedy na moje prośby interweniowała policja, próbując usunąć blokadę, trzykrotnie doszło do szarpaniny z udziałem lewicowych aktywistów, którzy fizycznie zaatakowali policjantów.

Trzykrotnie byłam świadkiem tych burd, zakończonych siłowym doprowadzeniem najbardziej agresywnych feministek i aktywistów do wozu policyjnego. Pozostała grupa zachowywała się wówczas bardzo agresywnie, krzyczeli na całe gardło jako “pokrzywdzeni i niewinnie prześladowani” oraz obrażali nas słownie.

Zagłuszanie nas muzyką i nagrywanymi komunikatami

Wiele naszych pikiet ze zbiórką podpisów przez cały czas ich trwania (kilka godzin) było zagłuszanych bardzo głośną muzyką, puszczaną z głośnika. Zagłuszało to nadawany z naszego głośnika komunikat: “Zbieramy podpisy przeciwko aborcji. Pomóż powstrzymać zabijanie dzieci. Podpisz się za życiem.” Pomimo moich próśb, policja za każdym razem oświadczała, że feministki mają prawo puszczać swoją muzykę i nic nie można zrobić.

Poza głośną muzyką feministki chodziły wzdłuż naszych pikiet na odcinku kilkudziesięciu metrów ze swoimi kartonami i hasłami proaborcyjnymi, tęczowymi flagami oraz głośnikiem, z którego nadawały komunikat dźwiękowy. Komunikat ten zawierał takie zdania, jak: “Uwaga! Fałszywe i przemocowe treści”.

Wulgarne słowa i gesty pod naszym adresem

Pojawiły się także wulgarne słowa i gesty skierowane do nas, wyzwiska ze strony lewicowych aktywistów: “Faszyści, idioci” i inne nie nadające się do powtórzenia oraz prowokacyjne zaczepki, mające na celu wyprowadzenie nas z równowagi.

Próby wykradzenia danych osobowych i prowokacje

Fotoreporter Maciej Wasilewski (przedstawiał się jako były pracownik Gazety Wyborczej) wielokrotnie podchodził do nas, filmując zawieszoną na szyi kamerą (prawdopodobnie nadając live na portalach społecznościowych) i próbował nas prowokować na różne sposoby:

  • Zadawał mi pytania, a kiedy zaczynałam odpowiadać, za każdym razem przerywał agresywnie, nie pozwalając mi mówić.
  • Zwrócił się do mnie z wściekłością mówiąc: “Ruscy agenci, agenci Putina, ile rubli wam Putin płaci”.
  • Podczas jednej ze zbiórek Maciej Wasilewski powiedział głośno do tęczowych aktywistów : “Nie zdążyłem sfilmować ich kart podpisowych”.

Kilkukrotna próba sfotografowania naszych kart podpisowych z danymi osobowymi przez feministki i lewicowych aktywistów. Podchodzili oni do stolika i nachylając się nad podpisującą się osobą za jej plecami, usiłowali wykonać zdjęcie jej wpisu za pomocą telefonu komórkowego. W takich sytuacjach podchodziłam do agresora zasłaniając dane. Wtedy tęczowi aktywiści odchodzili śmiejąc mi się w twarz. Trudno mi stwierdzić czy to była tylko prowokacja, czy też rzeczywista próba wykradzenia danych osobowych z naszych kart podpisowych.

Szyderstwo i profanacja symboli religijnych

Młody mężczyzna, przebrany za katolickiego kardynała, chodził wzdłuż naszej pikiety podczas jednej ze zbiórek w otoczeniu feministek. Wyśmiewali nas i prowokowali słowami. Instruował tych ludzi oraz filmował zdarzenie pan Maciej Wasilewski. Fotoreporter był zainteresowany burdami z naszym udziałem, jednak pomimo usilnych prowokacji żaden z naszych wolontariuszy nie dał się sprowokować.

Śledzenie nas po zakończonym zgromadzeniu

Podczas pikiety ze zbiórką podpisów w dniu 01.05.2021 na rogu ul.Szeroka /Mostowa bojkotowały nas dwie feministki oraz tęczowy aktywista. Chodzili oni wzdłuż naszego stanowiska z proaborcyjnymi hasłami na tekturach oraz tęczową flagą.

Po skończonej pikiecie policja odjechała, a cała trójka przeciwników ruszyła za nami w odległości kilkunastu metrów. Obawiając się fizycznego ataku, blokady naszego pojazdu lub innej prowokacji postanowiliśmy ominąć nasz samochód, udając się do Katedry Św. Janów. Przeszliśmy ulicą Mostową, Ciasną, Łazienną i Kopernika, aż do północnego wejścia do Katedry. Aktywiści podążali za nami całą drogę i zatrzymali się przed wejściem do Katedry. Spędziliśmy w Katedrze około godziny, uczestnicząc we Mszy Świętej o godz. 18:00. Po wyjściu z Katedry aktywistów już nie było.

Policja najwyraźniej odnotowała to zdarzenie, gdyż po wszystkich kolejnych naszych zgromadzeniach zapewniała nam eskortę funkcjonariuszy do momentu odjazdu samochodem.

Fizyczny atak feministki na naszą wolontariuszkę

Podczas jednej z pikiet przy toruńskim Empiku miał miejsce fizyczny atak na naszą 24-letnią wolontariuszkę.

Atak ten nastąpił krótko po burdzie tęczowych aktywistów z policją. Aktywiści po raz kolejny zagrodzili ciasnym kordonem nasz stolik, uniemożliwiając dojście przechodniom i prowadzenie zbiórki podpisów. Jako organizator zgromadzenia podeszłam do dowódcy policji, prosząc o interwencję. Dowódca nie chciał interweniować, więc poinformowałam go, że po raz trzeci będę zmuszona pójść na komisariat policji i zgłosić zakłócanie legalnego zgromadzenia. Po moich słowach dowódca rozpoczął rozmowę z aktywistami i doszło do ataku aktywistki na policjanta.

Chwilę później kilku policjantów niosło tęczową, najbardziej agresywną aktywistkę, do wozu policyjnego. Rozwścieczyło to pozostałych aktywistów oraz feministki. Cała ich grupa podążała za policjantami i aresztowaną, agresywnie krzycząc. Po kilkunastu minutach nasi przeciwnicy zaczęli się rozchodzić. Wtedy jedna z feministek podeszła do naszej wolontariuszki i zwracając się do niej mniej więcej takimi słowami: “A ty dziecko co tu robisz?” wbiła jej z całej siły kciuk w ramię, pozostawiając widoczny siniak.

Wolontariuszka zdecydowała się skierować sprawę do sądu, ponieważ brak reakcji spowoduje przyzwolenie na podobne i gorsze ataki agresji ze strony feministek.

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: