Alicja Tysiąc, była radna Warszawy, która zasłynęła ze skargi do Strasburga o uniemożliwienie jej aborcji, prosi na swoim profilu o pomoc finansową. Twierdzi, że znów utraciła pracę i została jej jedynie renta inwalidzka. Jak pisze, prosi o tę pomoc, mimo uczucia wstydu. Szuka również innej pracy, chociaż biorąc pod uwagę jej karierę zawodową, podczas której z byle powodu odchodziła i odrzucała dobre oferty, trudno w to uwierzyć.

Alicja Tysiąc, była radna Warszawy, która zasłynęła ze skargi do Strasburga o uniemożliwienie jej aborcji, prosi na swoim profilu o pomoc finansową. Twierdzi, że znów utraciła pracę i została jej jedynie renta inwalidzka. Jak pisze, prosi o tę pomoc, mimo uczucia wstydu. Szuka również innej pracy, chociaż biorąc pod uwagę jej karierę zawodową, podczas której z byle powodu odchodziła i odrzucała dobre oferty, trudno w to uwierzyć.

Tysiąc miała nadzieję, że napiszą o niej książkę albo nakręcą film. W ferworze nakręcanym przez środowiska lewicowe i media sama zaczęła mieć nadzieję na karierę, jak widać jednak, robienie kariery na prawie do aborcji nie jest takie łatwe. Ciężko jest w obliczu konkretnych zdjęć przedstawiających jej skutki oraz dzisiejszej wiedzy medycznej przekonać ludzi, że zakończenie życia nienarodzonego dziecka powinno być czyimś prawem. Gdy skończyły się pieniądze od Państwa Polskiego za to, że szesnastoletnia już dziś córka Alicji Tysiąc pozostała przy życiu, odszkodowanie od Gościa Niedzielnego i publicysty Tomasza Terlikowskiego, okazało się, że kobieta feministkom jest już niepotrzebna.

Dziś panią Alicję zostawiły nawet jej dawne koleżanki, wykorzystujące jej nazwisko do walki o legalne mordowanie nienarodzonych. Kobieta pracowała przez chwilę w fundacji Feminoteka, gdzie teoretycznie bardzo troszczą się o tak zwane “prawa kobiet”, przywileje pracownicze i walczą o solidarność wśród płci pięknej. Okazuje się jednak, że solidarności nie ma, gdy kamery znikają. Inne sprawy okazują się być dużo ważniejsze, bo przecież walka o zabijanie nienarodzonych jest ważniejsza niż to, że ktoś może chodzić głodny albo nie mieć na lekarstwa. Kobieta stała się więc kolejną ofiarą feministycznych kłamstw.

Femnistki dużo mówią o solidarności, gdy chcą torpedować nasze działania. Chętnie zwołują się, z miernym skutkiem, na grupach i portalach, by oprotestować nasze pikiety i zbiórki. Jak jednak widać, przy prośbie o realną pomoc chowają głowę w piach. Nawet jeśli chodzi o pomoc dla ich dawnych przyjaciół. Z Alicji Tysiąc zrobiły użyteczne narzędzie do promowania aborcji. “Narzędzie” spełniło już swoją rolę. Nie jest potrzebne.

(fot. TVSLD, CC-BY, https://www.youtube.com/watch?v=kyBZm1WUDJs)

SPROSTOWANIE: Jak się okazuje, Alicja Tysiąc ostatecznie nie dostała odszkodowania od Tomasza Terlikowskiego. Publicysta po wyroku sądu apelacyjnego miał ją tylko przeprosić.

[author] [author_image timthumb=’on’]http://www.proprawodozycia.pl/wp-content/uploads/2015/10/Karolina-Jurkowska.jpg[/author_image] [author_info]Karolina Jurkowska – wolontariuszka Fundacji Pro-Prawo do Życia[/author_info] [/author]

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: