godloTo jest taki sukces, który jest jednocześnie zadaniem, że absolutnie musimy pójść za ciosem. Naprawdę. Okazało się, że ten proces wykazał, bo taka jest sentencja wyroku, że tak naprawdę aborcjoniści to nie są ideowcy. Aborcjoniści to są ludzie, którzy są finansowani przez przemysł. - twierdzi Krzysztof Wąsowski, adwokat Joanny Najfeld

godloTo jest taki sukces, który jest jednocześnie zadaniem, że absolutnie musimy pójść za ciosem. Naprawdę. Okazało się, że ten proces wykazał, bo taka jest sentencja wyroku, że tak naprawdę aborcjoniści to nie są ideowcy. Aborcjoniści to są ludzie, którzy są finansowani przez przemysł. – twierdzi Krzysztof Wąsowski, adwokat Joanny Najfeld

A.M.: Jak skomentowałby Pan wczorajszą decyzję sądu?

K.W.: Cieszę się że ten wyrok zapadł, co prawda po tak długim czasie jak 2,5 roku. To się rzadko zdarza, żeby aż tak dokładnie i tak że tak powiem wnikliwie sąd oceniał sytuację w sprawie o zniesławienie, natomiast rzeczywiście ta praca sądu została nagrodzona, w moim przekonaniu sprawiedliwym i bardzo takim prawdziwym wyrokiem. Sąd potwierdził po prostu prawidłowość i prawdziwość słów pani Najfeld i jej prawo do wypowiadania tego typu twierdzeń jak obnażanie działaczy aborcyjnych czy aborterskich, którzy są na liście płac przemysłu aborcyjnego i antykoncepcyjnego.

A.M.: Jak pan myśli, co ten wyrok oznacza dla wolności słowa w Polsce?

K.W.: Myślę że bardzo dużo, że wyrównuje pewne szanse. Do tej pory mieliśmy okazję patrzeć jak jedynie pewna opcja ideologiczna była, że tak powiem uznawana także w wymiarze sprawiedliwości za (w oczach katolików można powiedzieć) nawet przesadnie chronioną prawem. Od wczoraj okazuje się, że Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa przyznał także prawo katolikom do głoszenia poglądów swoich, które oczywiście są sprzeczne z poglądami aborterów i antykoncepcjonistów, natomiast to prawo obowiązuje i z tego się należy bardzo cieszyć. Mamy nadzieję, że ten wyrok doda odwagi katolikom, którzy myślą podobnie i podobnie patrzą na świat jak pani Joanna Najfeld, a po prostu byli trochę zastraszeni taką łatwością z jaką środowiska lewicowe pozywają nas po sądach i chodzą do sądu z tymi sprawami. Tam gdzie nie maja argumentów, to okazywało się, że tam próbowali chronić się pod przykryciem jakby wymiaru sprawiedliwości. Stąd ten wyrok jest swoistą wiktorią wiedeńską, bo on zapadł w rocznicę wiktorii wiedeńskiej, w imieniny Matki Bożej, w imieniny Matki Bożej Piekarskiej i to nas bardzo cieszy, że ta symbolika dnia jest tutaj niezwykle piękna po prostu i jakże katolicka. Mamy piękny, piękny, piękny czas, i który jest zadaniem, i którego nie powinniśmy zmarnować.

A.M.: Wiemy że rozprawa była niejawna. Czy już teraz może pan powiedzieć coś o uzasadnieniu wyroku?

K.W.: Nie mogę. Mogę powiedzieć tylko tyle, że sędzia bardzo starannie przygotował się do uzasadnienia tego wyroku, bardzo obszernie analizował wszystkie wątki i w moim przekonaniu w sposób taki bardzo przekonywujący uzasadnił swój wyrok. To jedynie mogę powiedzieć.

A.M.: A czy teraz pani Joanna Najfeld będzie może ze swojej strony pozywać pania Nowicką z powodu przedłużania procesu, czy też trudności, które przysporzyła jej swoim pozwem?

K.W.: Myślę, że nie. Myślę, że pani Joanna Najfeld jest osobą niezwykłego miłosierdzia i pełna takiej chrześcijańskiej miłości (to jest pierwsza rzecz) i nie traktuje ataku pani Nowickiej personalnie jako konkretnej osoby, ale jest to pewien spór cywilizacyjny przedstawicielki cywilizacji śmierci i cywilizacji miłości.

Tutaj co do samej pani Nowickiej nie sądzę, żeby pani Najfeld miała jakiekolwiek pretensje. Pani Nowicka miała prawo się czuć obrażona, zaatakowana, czy w jakiś sposób czuła, że tak powiem inność, odmienność opinii pani Najfeld i to jest tylko jej samopoczucie. Skorzystała z tak haniebnego ratunku jak proces karny, który rzeczywiście wydawał się być taką próbą zastraszenia pani Najfeld, natomiast jest to próba nieudana i myślę, że za samo to nie będziemy się domagać żadnego odszkodowania, nie będziemy nawet wchodzić w kwestie prawne. Pani Najfeld, wydaje się że ma tyle argumentów do dyskusji z aborterami i ze zwolennikami antykoncepcji, że nie musi się uciekać do ścieżki sądowej.

Argumentacja aborterów i środowisk pro-aborcyjnych została sprowadzona do sali sądowej i tam okazało się, udało się wykazać, że po prostu nie mają racji.

A.M.: Czy spodziewał się pan takiego wyroku?

Ja myślę tak, że bardzo mocno ja i mecenas Kwiecień, który był pierwszym obrońcą pani Joanny Najfeld, (ja jestem drugim) bardzo mocno żeśmy wierzyli w to. Natomiast wydaje się, że po, przyznam się szczerze, że po tych wyrokach w sprawie Nergala, wyroku na Gościa Niedzielnego w sprawie tzw. Alicji Tysiąc, no to żeśmy mieli bardzo mieszane uczucia, bo nie było wiadomo tak naprawdę. Niewątpliwie żeśmy byli pewni swoich racji i że prawda jest po naszej stronie, natomiast samego zwycięstwa oczywiście nie byliśmy pewni i żaden rozsądny prawnik nie byłby w stanie zagwarantować takiego zwycięstwa swojemu klientowi, nawet jeśli był przekonany o jego niewinności, bo niestety co innego jest przekonanie w sprawie niewinności, a co innego jest wykazanie tej niewinności przed sądem.

To jest wielki dzień. Chciałbym coś takiego ważnego przekazać do wszystkich naszych sympatyków, że to jest taki sukces, który jest jednocześnie zadaniem, że absolutnie musimy pójść za ciosem. Naprawdę. Okazało się, że ten proces wykazał, bo taka jest sentencja wyroku, że tak naprawdę aborcjoniści to nie są ideowcy. Aborcjoniści to są ludzie, którzy są finansowani przez przemysł, i to przemysł bardzo ściśle związany z farmaceutykami, z tak zwanymi farmaceutykami i sprzętem medycznym, który w swoimi założeniu miał przeciez ratować życie a tak naprawdę ten sprzęt używany jest wprost do zabijania.

I myślę, że to jest ważne, żeby środowiska ludzi i opinia publiczna się dowiedziała, że po prostu tak jest.

Z drugiej strony to jest też wyzwanie, żeby nasz przemysł zaczął wspierać środowiska pro-life. Myślę tutaj o producentach pieluch, wózków dla dzieci, różnych ubranek dla noworodków. Powinien wesprzeć aktywistów z naszej strony, środowisk pro-liferskich, ponieważ tak naprawdę my wykonujemy robotę, na której później oni zarabiają.

Tak jak aborterzy, którzy pracują dla przemysłu, który się bogaci na śmierci.

A.M.: Dziękuję bardzo za rozmowę i jeszcze raz gratuluje sukcesu.

K.W.: Trzeba sobie też gratulować, bo to jest sukces naszych środowisk. Bardzo dziękuję.

Rozmawiała Aleksandra Michalczyk

{flike}

{fcomment}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować: