Ten mężczyzna, który identyfikuje się jako kobieta, to pierwsza „transpłciowa” osoba w tamtejszym organie legislacyjnym. W czasie posiedzenia Republikanie chcieli wprowadzić wymóg weryfikacji wieku na stronach, gdzie ponad 25% treści to pornografia. W opozycji do tego postulatu Finke powiedział: „Prawnicy generalni są rozbawieni, że mogą tym prawem zabronić młodym ludziom dostępu do treści, które mogłyby być edukacyjne, jeśli są queer. (…) Mamy w szkole uczniów LGBT, a wiemy, że nie otrzymują oni edukacji seksualnej adekwatnej dla nich.”
To nie żart ani „kontekst”. To jawnie i ostro postawione żądanie, by dzieci – bez jakiejkolwiek dolnej granicy wieku – miały nieograniczony dostęp do wszelkiego rodzaju pornografii, bo „mogłaby im pomóc zrozumieć swoją tożsamość”. To nie jest postęp, tylko seksualizacja dzieci w najbardziej obrzydliwej formie. To wypowiedzenie otwartej wojny z niewinnością. Naszym obowiązkiem jest walka z ideologią, która traktuje dziecko jak przedmiot eksperymentu, jako bezwładną masę w szponach tęczowej bestii. Finke głośno wyraził stanowisko, które leży u podłoża edukacji seksualnej: „Dziecko ma prawo do pornografii, bo inaczej nie zrozumie, że (najprawdopodobniej) jest trans”.
Taka edukacja to nie edukacja, tylko deprawacja! To brutalne obdarcie dzieci z ich niewinności i przygotowanie gruntu pod późniejsze „rozeznawanie płciowości” i takież eksperymenty z nią. Następnie terapie hormonalne, okaleczające operacje i całkowite sterylizacje osób, których cierpienie psychiczne wykorzystywane jest przez lobby LGBT. To droga ku przepaści, która zaczyna się kliknięciem w zakazane meandry Internetu, a kończy w gabinecie samozwańczych konstruktorów nowego człowieka – psychiatrów, psychologów czy lekarzy, którzy na zawsze okaleczają nie tylko ciało, ale i psychikę zagubionych mas. To kultura śmierci w pełnym rozkwicie.
To samo dzieje się w Polsce
Tego typu żądania dzieją się nie tylko „za wielką wodą”. W Polsce od września 2025 roku obowiązuje (póki co nieobowiązkowy) przedmiot tzw. edukacji zdrowotnej. Jak wielu badających podstawę programową wykazało, promuje on genderową wizję płci, mówi o „tożsamości płciowej”, orientacjach seksualnych, o różnych „formach aktywności seksualnej”, o masturbacji jako „normie medycznej”. Wedle wytycznych programowych, to dziecko samo decyduje, kim chce być. Ciało nie ma znaczenia. Można tutaj zauważyć dokładnie taki sam mechanizm, jaki Finke reprezentuje swoimi wypowiedziami – najpierw wypunktowanie braku adekwatnej „edukacji” dla zagubionych seksualnie dzieci, następnie dostęp do pornografii jako waloru edukacyjnego, a w konsekwencji stworzenie parasola ochronnego dla treści LGBT i normalizacja tego przekazu na wszystkich płaszczyznach społecznych.
„Tęczowe piątki”, rankingi szkól przyjaznych LGBT pod patronatem Ministerstwa Deprawacji, wróć! Edukacji, warsztaty przeróżnej maści kampanii przeciwko homofobii to codzienność w polskich placówkach edukacyjnych. Aktywiści tęczowego homolobby domagają się kompleksowej edukacji seksualnej opartej na standardach WHO, które zalecają między innymi naukę masturbacji dla dzieci w wieku 0-4 lat czy „eksplorację tożsamości płciowej” od 5. roku życia.
Pobudka!
Nie ma czasu na bagatelizowanie prób (zresztą bardzo udanych i konsekwentnych) deprawacji naszych dzieci. To tylko kwestia czasu, gdy gangrena ideologicznej zagłady ludzkości spod tęczowego materiału rozleje się na Polskę. Przeciwstawiający się temu nowotworowi całych społeczeństw będą nazywani homofobami, nauczyciele mogą stracić pracę. Dzieci, które głośno będą mówić, że są tylko dwie płcie, a Pan Bóg się nie myli, będą kierowane na terapię afirmującą. I to nie mroczna wizja przyszłości. To się dzieje tu i teraz. W Rzeszowie „niezawisły sąd” zmusił swoim wyrokiem szkołę, by ta partycypowała w zaburzeniu psychicznym ucznia, którego zagubienie zmusza ich do używania fałszywych określeń jego płciowości.
Albo bronimy dziecka w każdym wieku i na każdym etapie rozwoju – albo nie bronimy go wcale. Dość okaleczaniu ciał i dusz tych najbardziej niewinnych.
Dołącz do naszych działań.