Mechanizm jest prosty i okrutny. Rodzice pragną syna. Jeśli pierwsze dziecko jest chłopcem, często poprzestają na jedynaku. Jeśli jednak pierwsza rodzi się córka, przy kolejnej ciąży sprawdzają płeć. Choć prawo oficjalnie tego zakazuje, w praktyce nikt nie ponosi odpowiedzialności za selektywne aborcje. Technologia, która miała ratować życie, stała się narzędziem eliminacji.
Problem ten wykracza jednak daleko poza granice jednego himalajskiego państwa. Dokumentalny film „Gdzie się podziało 200 milionów kobiet?” obnaża przerażającą skalę tego zjawiska na świecie. Szacuje się, że globalnie brakuje setek milionów kobiet. Te, które zostały, są porywane jako dziewczynki, by stać się przyszłymi żonami dla synów porywaczy lub jako dorosłe stają się niewolnicami seksualnymi wielu mężczyzn.
To jest prawdziwe piekło kobiet. Albo śmierć jeszcze przed narodzeniem, albo krzywda i wykorzystanie w późniejszym wieku. Aborcja, którą przedstawia się niejednokrotnie jako „prawo” kobiety, jest w rzeczywistości wyrokiem na kobiety, bo pierwszymi ofiarami okrucieństwa są zawsze one.
Źródło: https://zdrowie.radiozet.pl/…