To rezultat 9 lat nieprzerwanej walki, jaką wolontariusze naszej Fundacji toczą pod szpitalem w Oleśnicy. Pierwsze akcje rozpoczęliśmy tam w 2017 roku, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że zaczęto tam zabijać dzieci po tym, jak Gizela Jagielska i jej mąż objęli kierownictwo nad oddziałem położniczym (przed 2016 rokiem w Oleśnicy w ogóle nie wykonywano aborcji). To również efekt 9 lat regularnego i stałego zaangażowania naszych darczyńców. Przez te 9 lat wielokrotnie byliśmy w Oleśnicy prześladowani, skazywani przez sądy na dziesiątki tysięcy złotych grzywien i napadani pod szpitalem. Konsekwentne, długofalowe i zaplanowane działania przynoszą jednak owoce. Odejście Jagielskiej z Oleśnicy nie oznacza jednak, że dzieci są bezpieczne. Proszę przeczytać i wesprzeć nasze dalsze działania.

Od stycznia Gizela Jagielska oraz jej mąż (ordynator ginekologii) przestaną pracować w szpitalu w Oleśnicy. Szpital nie przedłużył z nimi umowy o pracę.
O aborterce Jagielskiej dowiedziała się cała Polska po tym, gdy nasza Fundacja nagłośniła w ubiegłym roku wstrząsające morderstwo dokonane na chłopczyku o imieniu Felek w 9-tym miesiącu ciąży. Został on celowo zamordowany zastrzykiem w serce z chlorku potasu. Felek nie był jednak pierwszą ofiarą oleśnickich aborcjonistów.
Do 2016 roku w Oleśnicy w ogóle nie wykonywano aborcji. Dzieci zaczęto zabijać dopiero wtedy, kiedy Jagielscy objęli kierownictwo nad oddziałem ginekologii. Nasza Fundacja od lat na bieżąco monitoruje sytuację w polskich szpitalach. Gdy tylko dowiedzieliśmy się, że zaczęto tam mordować dzieci, zaczęliśmy działać.
Pierwsze akcje pod szpitalem w Oleśnicy rozpoczęliśmy w 2017 roku. Od tego czasu, przez 9 lat, nasi wolontariusze regularnie, systematycznie stoją pod szpitalem, głoszą prawdę o aborcji i modlą się o nawrócenie aborcjonistów i powstrzymanie rzezi dzieci. Przez ten czas byliśmy wielokrotnie prześladowani. Uzbrojeni w niebezpieczne przedmioty napastnicy atakowali naszych działaczy, wpadając w furię na widok prawdy i dźwięk modlitwy. Miejscy urzędnicy z oleśnickiego ratusza podejmowali wiele prób rozwiązywania naszych zgromadzeń. Wytoczono nam również wiele procesów sądowych.
W 2020 roku Łukasz Jagielski, mąż Gizeli Jagielskiej, wytoczył proces mnie oraz Adamowi i Janowi – dwóm naszym wolontariuszom z Wrocławia. Przedmiotem procesu było rzekome zniesławienie Jagielskiego podczas Różańców w intencji zakończenia aborcji, za pomocą bilbordów przy wjeździe do Oleśnicy i w tekstach opublikowanych w internecie. Zniesławienie miało polegać między innymi na pytaniu o liczbę ofiar aborcji w oleśnickim szpitalu na oddziale ginekologii. Po długim procesie sąd w Oleśnicy skazał nas na łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny, a Sąd Okręgowy we Wrocławiu utrzymał wyrok. Sąd argumentował, że skoro aborcje były wykonywane zgodnie z prawem, to nie można mówić o nich jako o zabójstwie dziecka.
Z kolei w 2024 roku nałożono na nas aż 66 000 zł kary za pokazywanie prawdy o skutkach aborcji pod szpitalem w Oleśnicy. Było również wiele innych wyroków skazujących nas razem na łączne kwoty sięgające ponad stu tysięcy złotych.
Pomimo tych prześladowań i represji walczyliśmy dalej, gdyż w latach 2016-2024 zabito w Oleśnicy aż 511 dzieci. Byliśmy regularnie pod szpitalem w sytuacji, gdy władza przyzwalała na masowe morderstwa dzieci i nie interesowała się ich losem, a wiele mediów „pro-life” milczało na temat sytuacji w Oleśnicy.
Od nowego roku szpital w Oleśnicy rozwiązał umowę z Gizelą Jagielską i jej mężem, ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego, w którym zabijano przez aborcję najwięcej dzieci w Polsce. Przyczyniła się do tego wytrwałość naszych kolegów z Dolnego Śląska, prześladowania, które znosiliśmy, a przede wszystkim modlitwy, które zanosiliśmy w intencji zagrożonych aborcją dzieci i lekarzy pracujących w szpitalu.
Pozbycie się pary aborcjonistów z Oleśnicy nie oznacza końca aborcji w tym szpitalu ani w całej Polsce. Dzisiaj aborcja jest w Polsce legalna de facto na żądanie do końca ciąży. Wystarczy przyjść do szpitala z zaświadczeniem od lekarza. Z kolei pigułki aborcyjne, rozprowadzane na ogromną skalę przez aborcyjne grupy przestępcze, można swobodnie kupić przez Internet z dostawą do domu. Politycy aborcyjnej koalicji Donalda Tuska aborcję popierają i wspierają. Większość polityków aktualnej opozycji nie zamierza zabijaniem dzieci w łonach matek walczyć.
Naszym obowiązkiem jest działanie, dopóki aborcja w Polsce nie będzie całkowicie zakazana i zakaz ten nie będzie skutecznie egzekwowany, oraz dopóki wszystkie dzieci w łonach matek nie zostaną objęte pełną ochroną prawną.
Przed nami wiele do zrobienia. Pragniemy, aby aborcja stała się w Polsce czymś nie do pomyślenia. Nie stanie się to dzisiaj i nie stanie się to jutro. Potrzeba długiej, zaplanowanej i konsekwentnej walki. Prowadzimy ją od lat. Nie byłoby to możliwe bez pomocy naszych darczyńców. Potrzebujemy jej cały czas, teraz może bardziej niż zwykle.
Kontynuujemy akcje informacyjne na ulicach polskich miast. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zorganizujemy akcje w ponad 20 miejscowościach w Polsce. Potrzebujemy nowych banerów na akcje uliczne oraz plandek na furgonetki. W najbliższym czasie te wydatki sięgną co najmniej 17 000 zł.
Dlatego Proszę Państwa o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Państwa obecnie możliwa, aby umożliwić nam dotarcie do kolejnych Polaków, zwłaszcza młodych, aby uświadomić im jak wielką zbrodnią jest aborcja.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
