Kobieta była już na przełomie 6 i 7 miesiąca ciąży, kiedy postanowiła wziąć tabletki aborcyjne. Administracja Bidena dopuściła do wysyłania mailem tych preparatów na terenie całych USA, pomimo tego, że w Południowej Karolinie, gdzie mieszka Byrum aborcja jest zabroniona od momentu wykrycia bicia serca dziecka (około 6 tygodnia ciąży). Obecnie ratuje się ponad 95% wcześniaków, które rodzą się w 27 tygodniu ciąży.
Jocelyn Byrum, jak poinformowała policja, zażyła tabletki wywołujące skurcze macicy z intencją dokonania aborcji i doprowadziła do przedwczesnego porodu, choć miała świadomość, w jak zaawansowanej ciąży się znajduje. Dziecko urodziło się żywe, ale Byrum nie udzieliła mu żadnej pomocy. Nie jest jasne, kto zawiadomił policję i karetkę. Dziecko znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym.
Absurd obowiązującego w USA prawa sprawia, że kilka warstw tkanek, które dzielą dziecko od świata poza łonem swej matki, decyduje o jego człowieczeństwie. Aborcja chemiczna, dopuszczona przez Bidena, omijająca prawny zakaz aborcji stanu Karolina Południowa, umożliwia próby zabójstwa. Te nieudane kończą się odpowiedzialnością karną za morderstwo, te udane nie są przez prawo ścigane.
Czy w Polsce sytuacja jest lepsza?
I choć wielu wydaje się, że w Polsce jest dużo lepiej, to jednak wystarczy przypomnieć sobie sprawę Felka zabitego w terminie porodu, by uświadomić sobie, że jest dużo gorzej. Za jego śmierć nikt nie poniósł odpowiedzialności, a w prokuraturze nie toczą się żadne postępowania w tej sprawie.
Jeśli tak medialny temat nie doczekał się finału w postaci aresztowań i skazań, to sytuacja ta zachęciła wszystkich mordujących dzieci aborterów do pozostawiania ich na śmierć. Ile ich ginie próbując łapać oddech, a nie mogąc przeżyć bez pomocy lekarskiej nie wiemy. Wiemy natomiast, że dziecko potrafi się urodzić żywe już w 18 tygodniu ciąży, a najmłodsze uratowane dziecko miało około 21 tygodni. W 2016 roku w szpitalu na Madalińskiego urodziło się w wyniku aborcji żywe dziecko i przez godzinę umierało w męczarniach. Nikt nie udzielił mu pomocy. Prokuratura nikomu nie postawiła zarzutów. Prawo nie stoi bowiem po stronie niechcianego przez rodziców dziecka. Jego godność i prawo do życia są negowane choć są to prawa niezbywalne.
Walczmy o tych, którzy sami bronić się nie mogą.
Źródła:
https://www.lifesitenews.com/…
https://wiadomosci.onet.pl/…