Znieczulica

nwnsnmOstatnio na różnych portalach mieliśmy okazję przeczytać wzruszającą historię dziewczynki, której w 17 tygodniu ciąży zrobiono operację usuwając potworniaka jamy ustnej. Jest tam również informacja o tym, że dziecko przed zabiegiem dostało znieczulenie. To bardzo ciekawe. Skoro dzieci w 17 tygodniu ciąży wymagają znieczulenia, to co czują 24-tygodniowe dzieci, którym zgodnie z prawem polskim wyrywa sie ręce, nogi i miażdży głowy? Filozofią "zabijmy dziecko wcześniej je torturując" wydaje się kierować WHO. Taka metoda aborcji jest w końcu przez nich zalecana.

nwnsnmOstatnio na różnych portalach mieliśmy okazję przeczytać wzruszającą historię dziewczynki, której w 17 tygodniu ciąży zrobiono operację usuwając potworniaka jamy ustnej. Jest tam również informacja o tym, że dziecko przed zabiegiem dostało znieczulenie. To bardzo ciekawe. Skoro dzieci w 17 tygodniu ciąży wymagają znieczulenia, to co czują 24-tygodniowe dzieci, którym zgodnie z prawem polskim wyrywa sie ręce, nogi i miażdży głowy? Filozofią „zabijmy dziecko wcześniej je torturując” wydaje się kierować WHO. Taka metoda aborcji jest w końcu przez nich zalecana.

W wydanych ostatnio standardach „Bezpieczna aborcja: techniczne i strategiczne wytyczne do systemów opieki zdrowotnej” Światowa Organizacja Zdrowia informuje, że tę metodę „stosuje się po 12-14 tygodniu ciąży . Jest to najbezpieczniejsza i najbardziej efektywna technika chirurgiczna w późnych aborcjach (…)”. Nie dziwi nikogo fakt, że ten propagandowy 123-stronicowy dokument WHO nie używa ani razu słowa „dziecko”, a przeróżne zbrodnicze procedery aborcyjne ubiera w gładko-brzmiące nazwy np. D&E (to ta opisana powyżej), MVA czy D&C.

„Doktor” Dębski ze Szpitala Bielańskiego zapewne by powiedział, że się takich metod nie ima. Jego sposób jest „humanitarny” i polega na przedwczesnym wywołaniu porodu. Szkoda tylko, że nie mówi o tym co się dzieje z dziećmi, które żyją jeszcze kilka lub kilkanaście godzin po tym porodzie. Opowiadają natomiast o tym przymuszane do uczestniczenia w tym procederze położne w filmie dokumentalnym z cyklu „Raport specjalny: Pogrzeb nienarodzonych” z 2006 roku: Takie żywe dzieci miałyśmy obowiązek zawinąć w serwetę i odłożyć na półkę – mówi ówczesna praktykantka jednego z warszawskich szpitali, obecnie położna – Zawinięte w tę serwetę, odłożone na półkę ruszało się, poruszało nogami, poruszało rękami, biło mu serce, wykonywało ruchy buzią, tak jak do ssania. (…) Widać było, że to dziecko cierpi, że jest to dla niego bolesne (…), aż w końcu… milkło.

Kiedy urodziły sie te dzieci siostra zabiegowa zostawiła nas w gabinecie z poleceniem, że należy te dzieci ochrzcić i kiedy juz umrą, żeby je włożyć do słoików z formaliną. (…) Te słoiki były takie np. 5-litrowe, były też mniejsze. Miałyśmy problemy z wkładaniem tych dzieci (…) często trzeba było po prostu upychać dziecko, by sie zmieściło. Miałyśmy taki przypadek, że wkładane dziecko do słoika zaczęło się ruszać w tej formalinie, więc my byłyśmy przerażone i pytałyśmy się położnych dlaczego ono sie rusza, ono chyba żyje…

Każdy wyciąga rękę po to, co chce. Ordynator Dębskiego nikt nie zmuszał. Sam wybrał śmierć.

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN