Wielka konwencja małych serc, pustych w środku

Na początku marca jeden z kandydatów na prezydenta Polski odwiedził Podkarpacie. W niedzielę, 02.03, zawitał do Rzeszowa, gdzie o godzinie 12:00 spotkał się z „tłumem”  mieszkańców na jednej z tamtejszych prywatnych uczelni wyższych. Rafał Trzaskowski, bo o nim tu mowa (przyjechał wraz z Barbarą Nowacką) został przywitany z wielkim namaszczeniem i pokłonami przez Prezydenta Rzeszowa, Konrada Fiołka, który nazwał go swoim „wielkim przyjacielem”. Jako, że jesteśmy narodem niezwykle gościnnym, nie mogło zabraknąć i nas.

Przybyliśmy na miejsce spotkania już po 11:00. Nauczeni doświadczeniem z WOŚP – gdzie zadaniowi urzędnicy bezprawnie rozwiązali naszą pikietę, liczyliśmy się z możliwością tzw. „powtórki z rozrywki”.

Nie pomyliśmy się ani odrobinę. Bojowy urzędnik, uzbrojony w skórzaną teczkę, czekał już na nas na miejscu pikiety. Próbował coś perswadować, ale jak rozmawiać o ewentualnej pikiecie skoro ona jeszcze nie ma miejsca? Ba! Może organizatorzy zmienili zdanie i w ogóle jej nie zawiążą?

W tamtym momencie byliśmy dla siebie tylko nieznajomymi ludźmi przebywającymi akurat w tym samym miejscu o tej samej porze. Argument nie trafiał do mężczyzny, jednakże ignorancja jego gorączkowych prób spowodowała, iż udał się do służb mundurowych w poszukiwaniu ratunku.

Policjant, który do mnie podszedł, powiedział:

– Czy Pani wie, że to nie jest ulica Cegielniana?
– Ale ja nie zgłaszałam wydarzenia NA ulicy Cegielnianej a PRZY. Czy stoimy PRZY tej ulicy?
– wskazałam na dużą tablicę informacyjną po mojej lewej stronie.

Policjant przytaknął głową i odszedł. I tu wkroczyły kolejne służby mundurowe.

– Czy Pani wie, że to jest uczelnia prywatna?
– Czy teren, na którym stoimy jest terenem prywatnym? – zapytałam.
– Ale ja Pani tłumaczę, że uczelnia jest prywatna! – człowiek w mundurze nie znosił sprzeciwu.
– W myśl ustawy o zgromadzeniach publicznych możemy odbyć naszą pikietę na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób. Teren jest nieogrodzony, czyli dostępny dla każdego, tak? Czy ludzie przybywający na wydarzenie są Państwu znani z imienia i nazwiska? – zapytałam.

Mężczyzna zaniechał dalszej dyskusji z braku racjonalnych argumentów.

Zauważyliśmy, że urzędnik wydelegowany przez prezydenta wraz z grupą policjantów gorączkowo przerzucał dokumenty z tajemniczej teczki, jakiś policjant gdzieś dzwonił. Kolejną próbę rozwiązania pikiety czas zacząć!

Nasze banery (trzy sztuki) były już przygotowane na chodniku, gotowe, by je podnieść i pokazać przechodniom. Megafon z nagraniami czekał na włączenie. Przyjechały media. To był ten czas! Podnosimy!

Wszystkie trzy banery z adekwatnym przesłaniem zostały podniesione, megafon zaczął wybrzmiewać, odbijając się dźwiękiem od wysokich budynków. Przybywający na wydarzenie, z pustymi sercami wpiętymi do klap ubrań, wyrażali swoją wściekłość na różne sposoby.

Pluli, rzucali inwektywy, ktoś próbował powalić baner, pewna kobieta próbowała mnie uderzyć.

Trzymaliśmy w rękach broszury o edukacji seksualnej, w razie gdyby pani Nowacka niespodzianie chciała wyjść ze spotkania i wreszcie zapoznać się z tym, o czym pewnie nie ma wiedzy. Może nie doczytała.  Bo przecież żaden racjonalnie myślący człowiek nie chciałby deprawować małych dzieci! I sprowadzać ich do obiektów seksualnych.

Nasza pikieta trwała nie tylko przez całe spotkanie z Rafałem Trzaskowskim, ale do ostatniego uczestnika, opuszczającego teren tegoż spędu. Kandydatem, który rzucał na spotkaniu frazesami i nie pozwolił na zadanie pytań z publiczności. Ot, wyszedł, wydukał wyuczone frazesy, po czym wsiadł do samochodu i szybko odjechał.

Ludzie wychodzący z wydarzenia byli na nas wściekli. Stek kloaki padający z ust pięknie wyglądających pań i panów zawstydziłby niejednego amatora wulgaryzmów. Diabelska nienawiść dla poczętych, zagrożonych aborcją dzieci, rozlewała się po chodniku i spływała do kanalizacji. A my trwaliśmy, bo nie byliśmy tam dla siebie. Byliśmy wyrzutem dla tych, którzy popierają satanistyczny porządek świata – śmierć, zniszczenie i degenerację. Dzieci nienarodzone dopominały się sprawiedliwości.

Wyszliśmy na ulicę do tych, którym Bóg dał kolejną szansę na nawrócenie. Od nich zależy, czy skorzystają z tej szansy.

Artykuł o naszej pikiecie w lokalnych mediach można przeczytać tutaj.

rzeszow

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Grenlandzkie ludobójstwo – przymusowe sterylizacje, aborcje i kradzieże dzieci Inuitów

Kompas jutra 2026 – ogólnopolskie tournée Nowackiej pod płaszczykiem dbania o zdrowie dzieci 

List do przyjaciół: Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi

Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi

Czego uczy nas nawrócenie świętego Pawła?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: