Świadectwa kobiet, które dokonały aborcji

Ujrzałam maleńka istotkę, wielkości połowy mojego kciuka, mającą złożone maleńkie rączki, maleńkie nóżki, główkę i dobrze widoczne oko. I serduszko, które biło. Powiedzieli, że nie[jest] możliwe, żeby serce takiego płodu bilo poza łonem matki, ale ja jestem pewna, że to, co widziałam, to było bicie małego serduszka.
Przeżyłam to i uważam, że był to największy błąd mojego życia. Odrzuciłam kogoś, kto kochałby mnie po prostu i cieszył się, że jestem. Od tamtej pory popadam w stany depresyjne, nie radzę sobie z poczuciem winy.
Żałuję, nie wiem, jak mogłam zrobić to mojemu dziecku. Staram się zapomnieć, negować, wytłumaczyć się, ale to na nic. Nie wiem, czy kiedykolwiek sobie wybaczę.
Jak już ze mnie leciała krew i skrzepy, to płakałam, płakałam, płakałam!!!! CO JA ZROBIŁAM! Bałam się, że nie dam rady, ale to słaba wymówka. Co ja bym dała, żeby mój malutki aniołek był ze mną!!!! Pokochałam go, ciągle płaczę i myślę. Nie rozumiem swojej decyzji. Moje kochane maleństwo…….:(((( Nie wiem, czy się pozbieram po tym wszystkim!!!
Ci, którzy mówią, że usunięcie dziecka to koniec problemu, że można wrócić do pracy, kariery, spokojnego życia, nie wiedzą, co mówią. Bo wtedy problem dopiero się zaczyna. Po pierwszej aborcji wiedziałam, że popełniłam błąd, że całe życie to będzie za mną chodzić… Przyznaję, że o tych dzieciach rzadko wspominam, bo to dla mnie bardzo bolesne. One nie dają o sobie zapomnieć. Nieraz słyszę, jak płaczą: „mamo”, „mamo”. Idę na zakupy, patrzę w telewizor, a to wraca. Kazałam mężowi obudować balkon, kilka razy było tragicznie