Studentka od wenflonów znów grozi naszej aktywistce, podając jej dane! Czy i tym razem poznańska uczelnia nie zareaguje?

Studentka od wenflonów znów grozi naszej aktywistce, podając jej dane! Czy i tym razem poznańska uczelnia nie zareaguje?

Pamiętacie studentkę położnictwa Adriannę Palus, która groziła naszym wolontariuszom słowami: „Niech no ja sobie zapamiętam te buźki… Jeśli któreś do mnie trafi w oddział, to choćby wszędzie były zielone i różowe wenflony, to z podziemi k*rwa wyciągnę biały”? Mimo ogromnego szumu i oburzenia Polaków z obu stron, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu sprawę wyciszył.

Nie wnikaliśmy czy miały na to wpływ polityczne koneksje studentki czy inne wpływy, gdyż mieliśmy nadzieję, że ta historia nauczy panią Palus, że nie ma prawa krzywdzić innych ludzi oraz podżegać do ich nękania (jej deklaracja wywołała między innymi kolejną – studentki Karoliny Stachowiak).

Niestety, tak się nie stało. Czy Adriannę ośmielił wywiad w Gazecie Wyborczej, gdzie znów poczuła się bohaterką – tego nie wiemy. Faktem jest jednak, że po kilku miesiącach ponownie zaczęła nękać naszą aktywistkę, o której była wtedy mowa. „Pamiętacie Zuzannę Wiewiórkę odznaczoną medalem za zniszczenie życia dziewczynie w niechcianej ciąży? Tę samą, której nie przeszkadzałoby zabicie osoby wykonującej zabiegi przerwania ciąży? (jest to kłamstwo. – przyp. red) Btw. byłoby strasznie do bani, gdyby ktoś zaczął szukać, czy może nie ma działalności gospodarczej i gdzie jest zarejestrowana. No tak się, drogie osoby, nie robi!” Na tym jednak nie koniec! W „zamkniętej” grupie „Fiksacje seksualne prawicy” Adrianna Palus skomentowała jeden z postów, udostępniając adres działalności Zuzanny.

Uczelnia uważa, że obrona życia to radykalizm i dlatego działacze mogą być krzywdzeni?

Dziś z powodu dalszej walki z przestępczością aborcyjną Zuzanny i wielu innych obrońców życia, Adrianna Palus próbuje nakręcić ponowny hejt na obrończynię życia oraz innych obrońców. Na efekty nie trzeba było niestety czekać. Oto kilka z ośmiuset ponad komentarzy anti-life’ów, które pojawiło się w nocy na profilu Zuzanny.

Dla Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu nie stanowiło większego problemu to, że ich studentka deklarowała zadawanie bólu na trakcie porodowym, gdzie ma w przyszłości pracować. W Wyborczej Palus opisała umorzenie sprawy przez rzecznika dyscyplinarnego następująco:
Ostatnio odebrałam jego decyzję, zdecydował się postępowanie wyjaśniające umorzyć. Napisał: „Chronologia wydarzeń prowadzi do konstatacji, że komentarze studentki pani Adrianny Palus mają charakter reaktywny, będący emocjonalną odpowiedzią na podejmowane przez ruchy obrońców życia akcje w przestrzeni publicznej oraz ostre komentarze w mediach społecznościowych. Dość radykalne sformułowania środowisk pro-life, spotkały się z przynajmniej równie emocjonalną i radykalną reakcją pani Adrianny Palus”. Dalej jest nawiązanie do tego, że to starcie postaw światopoglądowych, gdzie „radykalizm jednej strony wzmacnia radykalizm drugiej, zwłaszcza stosunkowo młodych i nie w pełni ukształtowanych zawodowo ludzi”.” – okazuje się więc, że dla uniwersytetu obrona życia jest takim radykalizmem, że deklaracja nękania i krzywdzenia przez studentów jest uzasadniona! Mało tego, zdezaktualizowała się, gdyż po kilku miesiącach Adriana Palus dalej jątrzy i próbuje znaleźć sposób, by skrzywdzić działaczkę.

Czy takie groźby wobec kobiety zmienią ich zdanie, czy też etos medyka uczelnia ma w „głębokim poważaniu”, szczególnie gdy chodzi o obrońców życia i gdy aktualni studenci kończą studia, lepiej będzie leczyć się samemu?

Jeśli uważasz, że Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, na którym kształci się Adrianna Palus, tym razem powinien naprawdę zainterweniować, napisz, zadzwoń, poinformuj uczelnię o tej sprawie. I tym razem nie bądźmy obojętni! Jutro każdy z nas może być na miejscu osoby dręczonej przez Palus.

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: