abortion instr

Donald Tusk jedną ręką podwyższa świadczenia, drugą - wywiera presję, aby zabijać dzieci, które będą potrzebować pomocy.

abortion instr

Donald Tusk jedną ręką podwyższa świadczenia, drugą – wywiera presję, aby zabijać dzieci, które będą potrzebować pomocy.

Donald Tusk pozwolił podwyższyć świadczenia pielęgnacyjne dla rodziców opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi. Zrobił to niechętnie, po długotrwałych negocjacjach w świetle kamer, przy nadzwyczajnym nacisku medialnym i społecznym. Długo tłumaczył, że państwa na tę podwyżkę nie stać. Nie udało mu się jednak całkowicie zignorować protestu rodziców okupujących Sejm. Musiał pokazać, że jest wrażliwy na postulaty protestujących.

Aby ratować podupadłe finanse publiczne, znalazł więc inne rozwiązanie. Do wszystkich szpitali z oddziałami położniczymi w Polsce wpłynęło pismo z Ministerstwa Zdrowia z zapytaniem o to, ile razy placówki te, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiły ciężarnym przeprowadzenia testów prenatalnych lub zabicia poczętego dziecka, u którego stwierdzono chorobę lub wadę genetyczną. Dokument zawiera też pytanie o dalsze postępowanie w każdym z przypadków – szpitale mają odpowiedzieć, czy i dokąd skierowały odesłane pacjentki tak, aby ich dzieci mogły zostać przebadane i zabite gdzie indziej. Mają też podać, czy – jeśli nie zabijają dzieci – mają podpisaną umowę z innym podmiotem, który wykonuje takie „świadczenia” (takiego słowa użyto w treści pisma).

Nie ma wątpliwości, że rozsyłanie podobnych zapytań jest formą nacisku na dyrektorów szpitali, aby w razie niezgody na mordowanie dzieci osobiście lub przez podległy im personel dopilnowali, by zabił je kto inny. Wywieranie przez rząd presji na lekarzy w istocie znosi działanie klauzuli sumienia, gdyż wskazanie, kto może zabić dziecko to faktyczny współudział w tej procedurze.

Przy okazji warto zauważyć, że Ministerstwo Zdrowia z wyjątkowym zaangażowaniem wzięło się za tropienie ginekologów, którzy nie chcą zabijać. Rozesłanie zapytań do podległych placówek nie jest działaniem rutynowym. Choć oficjalnym powodem zbierania danych ma być przygotowywanie corocznego sprawozdania z wykonania ustawy aborcyjnej, można podejrzewać, że prawdziwe motywy działania ministerstwa są inne. Nigdy dotąd bowiem nie rozliczano poszczególnych szpitali z zabijania dzieci lub wskazywania, kto inny może to zrobić. To nadzwyczajne przedsięwzięcie.

To samo Ministerstwo Zdrowia od lat wykręca się od odpowiedzi na zapytania o procedury aborcyjne, sposób postępowania z dziećmi urodzonymi z aborcji żywo, rozpoznania będące wskazaniem do „zabiegów”. Informuje, że takich danych nie zbiera, bo nie musi. Nie podejmuje dodatkowych kroków, aby dostarczyć odpowiedzi na interpelacje, które mogą być niewygodne dla aborcjonistów.

Okupacja Sejmu przez rodziców była przez dłuższy czas zapowiadana i ostatecznie rozpoczęła się 19 marca br.

Pismo z Ministerstwa Zdrowia datowane jest na ten sam dzień.

Zbieżność obu dat nie może być przypadkowa. Skoro nie uda się dłużej zamykać oczu na zdesperowanych rodziców, należy zadbać, aby zawczasu jak najwięcej ich dzieci zabijano.

Ustawa pozwalająca na aborcję jest Donaldowi Tuskowi bardzo potrzebna. To dlatego z taką gorliwością jej broni i naciska na swoich posłów, aby głosowali przeciw ochronie prawnej życia wszystkich poczętych dzieci.

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN